art by JB

Moja art strona - zapraszam - art by JB

sobota, 27 czerwca 2020

Czerwcowe opowieści..

Czerwiec już się kończy.. Będzie mi się kojarzył z wędrówkami dalszymi i bliższymi, dziennymi i nocnymi:)) - tak, zasmakowalismy i znowu wybralismy się na nocny spacer. Ale po kolei.. Najpierw o drzewach.. Fascynują mnie od dawna a spacery "naszą" bukową aleją były cudowne, mogłabym wracać tam każdego dnia..
 Siłę drzew znały wszystkie kultury świata. W każdym zakątku ziemi czczono je i podziwiano. Drzewa są symbolem długowieczności, siły i mądrości a ich energia uzdrawia. Ich wpływ na nasze zdrowie został naukowo udowodniony. Drzewa są wielkim naturalnym inhalatorem, działają terapeutycznie i ładują nasze energetyczne akumulatory. By w pełni skorzystać z ich leczniczej mocy najlepiej się do nich przytulać. Terapia ich polem energetycznym ma swoje zasady, należy wybrać gatunek najkorzystniejszy dla siebie, posłuchać intuicji.. 
Lubię wszystkie drzewa, jednak w tym roku od wczesnej wiosny zaczarowała mnie olcha... Kusiła... Mam swoje ścieżki spacerowe, idąc jedną z nich - prostopadle w bok odbija zarośnięta, wąska dróżka. Wiedzie przez wysokie trawy, teren jest podmokły..  W oddali widnieje kępa olch. Rosną jakby w okręgu otoczonym niskim murkiem, zarośniętym pokrzywami i krzakami.



Nigdy wcześniej tam nie chodziłam, ale w tym roku coś mnie kusiło, żeby tam skręcić.. No i poszłam:) Przedarłam się przez chaszcze,wspiełam przez murek i znalazłam się w innym świecie.. Było cicho i magicznie pięknie.. Spod nóg wyrastała soczysta, zielona trawa, przez środek tego kręgu płynie strumień. Z każdej strony otaczały mnie olchy: wysokie, majestatyczne, niektóre powykręcane, porośnięte mchem - cicho szumiały, poruszane delikatnym wiatrem. To była naprawdę przedziwna chwila.. Czułam się jakbym wkroczyła do jakiegoś zaczarowanego królestwa.. Wracam tam często, coś mnie przyciąga:)))







Olcha - Królowa dwóch światów: wody i ziemi, Pani Moczarów - to drzewo pełne dobroci, ma całe mnóstwo zastosowań. Pączki olchy mają niezwykle dużo witamin i działanie lecznicze: do stosowania wewnętrznego i zewnętrznego (dokładniej można znaleźć w Internecie - nie będę się rozpisywać, bo jest tego naprawdę dużo). Szyszki, pączki czy listki można także wykorzystać przy wypadaniu włosów jako wcierki czy płukanki. Maści służą do leczenia problemów skórnych.


maść na problemy skórne

suszone listki

szyszki olchy

pączki olchy


I jeszcze kilka ciekawostek - z przymróżeniem oka:)))  Olcha chroni przed negatywnymi energiami, uchodzi za drzewo ochronne, pomaga w odróżnianiu dobra i zła. Przynosi piękne sny i pozwala oddać się marzeniom. Według Celtów magią w czerwcu władała olcha. Skromna, cicha i niezwykle dzielna - tak opisywali ją Druidzi. Podobno magiczna aura olchowego lasu potrafi zawładnąć ludzkim umysłem. Właśnie to drzewo upodobały sobie niewidzialne byty: rusałki, czarownice...:)) Wiedział o tym niemiecki poeta J.W. Goethe gdy pisał swój wiersz "Król Olch". Olcha ma moc przekazywania wiedzy poprzez medytację w jej pobliżu. jest to wiedza magiczna, przeznaczona dla praktykujących duchowo, wyciszonych.. Tyle ciekawostek znalezionych w Internecie:))) Faktem jednak jest, że mnie urzekł mój olchowy krąg:))

Czerwiec... Zioła zbierane w czerwcu mają największą moc. Słońce zasila je energią i światłem. W tym czasie rośliny zbierają i kumulują najwięcej fotonów. Ja zbierałam kwiaty dzikiego bzu, chciałam znaleźć dziurawiec - ale niestety tutaj nie rośnie.

bukiet z leśnych i polnych roślinek


W czerwcu przypada najkrótsza noc w roku, według tradycji słowiańskiej przejście w czas światła i oczyszczenia.. 

Najkrótsza noc - noc przesilenia wypada z 21 na 22 czerwca. Jako, że jeszcze jesteśmy w Szkocji, postanowiliśmy tę noc spędzić inaczej. Poszliśmy na jeden z wielu tutaj kręgów maegalitycznych - najbliższy naszemu miejscu zamieszkania - by tam przywitać słońce. Na tej wysokości geograficznej o tej porze roku w zasadzie nie ma nocy. Jest szarość.. Oto jak wyglądała nasza wędrówka. Tym razem podjechaliśmy autem na leśny parking a stamtąd była jeszcze godzina marszu przez nocny las..




Pomału zbliżaliśmy się do celu naszej wędrówki:




Potem już tylko czekaliśmy na słońce...





"Chcesz poczuć magiczną moc? W czerwcową noc usiądź w kręgu, upleć wianek.. Oddaj cześć Ziemi, nad którą wciąż unoszą się duchy dawnych przodków.." - z Internetu (zapasowało mi:)))

Ta noc pozostanie na zawsze w mej pamięci... Była niezwykła...

 Wyprawa zaowocowała takim oto obrazem:)))


To tyle moich czerwcowych opowieści:)) Serdecznie pozdrawiam:)))

poniedziałek, 1 czerwca 2020

O wschodzie dnia.. Cuda się zdarzają:)))

Ostatnio bardzo dużo czytałam o terapeutycznej energii słońca. Szczególnie o wschodzie

płynie najsilniejsza energia, którą ludzkie ciało szczególnie odczuwa.


 Żadna inna pora dnia nie ma w sobie tyle magii.. Powietrze wypełnia energia dobroci,

powiązana z harmonią, spokojem, świeżością umysłu, optymizmem – tak mówią przekazy

wielu kultur. Świt to najlepsza pora, żeby czerpać tę życiodajną energię natury.


Przez tysiące lat człowiek budził się o wschodzie i kładł się spać po zapadnięciu zmroku.

Tak nakazywał zegar biologiczny. Wiadomo, że w dzisiejszych czasach wygląda to zupełnie

inaczej.Jednakże zaburzenia rytmu snu oraz aktywności powodują właśnie kłopoty ze snem,

obniżenie poziomu reakcji na stres i poziomu odporności. Wracając do naturalnego rytmu

organizm zaczyna produkować wystarczające ilości melatoniny - jest to hormon

wytwarzany przez szyszynkę prawie wyłącznie w ciemności. Dowiedziono także, że

melatonina jest  jednym z elementów tworzących dobowy zegar człowieka - czyli

odpowiada za regulację między innymi rytmu snu i czuwania. Wraz ze zmierzchem

nakłania do snu, dlatego nazywana jest "hormonem nocy" lub "hormonem snu". Gdy

wstajemy wcześnie czujemy się rzeźko, zapas energii i jasność myślenia zachowujemy do

wieczora. Zaleca się przeprowadzenie kilkudniowej terapii : 10 minut o wschodzie słońca –

szczególnie gdy potrzebujemy doładowania energetycznego, wzmocnienienia.. Efekty będą

zdumiewające. Mogę to poświadczyć bo osobiście przeszłam taką 10 dniową terapię:)).

Wstawałam o świcie przed wschodem słońca – na początku z budzikiem:) Z czasem

budziłam się sama pięć minut przed dzwonkiem. To zostało do tej pory – budzę się na

chwilę, patrzę w okno na promienie wstającego słońca i zasypiam.. Tutaj słońce wstaje

teraz wcześnie, po 4 :))


Wracając do terapii – wystarczy 10 minut, optymalny jest kwadrans ale organizm sam

podpowie ile czasu potrzebuje. Trzeba wyjść w plener, stanąć bosymi stopami na trawie,

piasku.. z twarzą w kierunku słońca. Uwagę skierować na odgłosy natury, szum wiatru, fal,

śpiew ptaków.. I nic więcej nie trzeba robić, tylko trwać w ciszy i zachwycie.. Można

patrzeć na wyłaniające się słońce a fale energii świetlnej poprzez siatkówkę trafiają do

tylnych płatów mózgu i szyszynki. My – ja z mężem:) - jeździliśmy na plażę (8 minut

autem) na koniec wchodziliśmy jeszcze do wody na krótkie zanurzenie:)) Po kilku dniach

świat wokół nabiera innych barw, mamy w sobie więcej harmonii i życiowej energii…




Wszystko co żyje czerpie energię ze słońca. Taka słoneczna terapia daje lepsze

samopoczucie psychiczne, spokój emocjonalny, większą wydajność umysłową i fizyczną, a

także mniejsze zapotrzebowanie na energię z pożywienia – nie byłam głodna do południa

albo i dłużej.. Co jeszcze: wyostrzenie intuicji, lepsza koncentracja, brak problemów ze

snem, no i całe mnóstwo energii – ma się wrażenie, że można wszystko:)))


Teraz jeszcze jeden niesamowity dzień z mojego życia:)) Koniec maja to moje urodziny i w

tym roku były wyjatkowe.. Wstaliśmy o 2.30.. Tak o 2,30 w nocy (wariaci :). Plecaczki już

były przygotowane i po 15 minutach wyruszyliśmy w ciemność. W zasadzie to nie było

całkiem ciemno, taka szarówka – o tej porze roku tu w Szkocji nie ma czarnych nocy..

Poszliśmy przez łąki, ścieżką skrajem lasku, potem zagajnikami, alejami.. W stronę

“naszej” góry. To takie ulubione miejsce oddalone od nas 7km – z pieknymi widokami

wokół. Chcieliśmy tam powitać wschód słońca:)) Cała droga to było coś magicznego, jak z

bajki.. Takie inne niż w ciagu dnia.. Drzewa szumiały.. W zaroślach kryły się sarny, powoli

się rozjaśniało i ptaki zaczęły swój koncert – to było coś niesamowitego…








Szczyt góry w chmurze...

Doszliśmy na czas, do wschodu jeszcze było 20 minut. Niestety góra była spowita chmurą –

ale było tak pięknie.. Gdy nadeszła ta magiczna chwila, ptaki na chwilę przycichły, jakby

także czekały na ten moment kiedy pojawi się światło słońca…



Potem było śniadanko i kawusia..


Powrót już w pełnym blasku..





W tle góra z anteną - tam byliśmy:)
W tle góra z wieżą - tam bylismy:))



"Nasza"góra:)) 


Cóż jeszcze.. Suszę kolejne zioła. Zrobiłam sobie kremiki do twarzy i ciała. Zainspirowała

mnie Katarzyna Enerlich – jedna z moich ulubionych pisarek. W książce pt. Piękno z pól i

łąk -  pokazała jak można korzystać z natury. Potem jeszcze doszła Klaudyna Hebda z

Ziołowym Zakątkiem i to wystarczyło:)))


Ale wracając do słonecznej terapii – to zachęcam do spróbowania:) Naprawdę warto:)))

czwartek, 21 maja 2020

Ziołowe zauroczenie..

Maj to miesiąc kiedy ruszamy po zioła. Powróciło moje zauroczenie ziołami. Kiedyś je zbierałam, znałam nazwy, wiedziałam na co służą. Potem zapomniałam.. Pochłonęły mnie inne sprawy. Teraz wszystko wróciło i bardzo się z tego cieszę. Roślinki przemawiają do nas, wpadają w oko, mówią: spójrz, tu jestem.. I widzę je wszędzie: wśród bujnych łąk, na ścieżkach, w pączkach i listkach drzew, w leśnym gąszczu.. Gdzie nie popatrzę, tam coś uśmiecha się do mnie:). Natura daje nam wszystko czego potrzebujemy. Nauka potwierdza, że rosliny mają niesamowite zdolności energetyczne, dlatego niezwykłą moc mają zioła zebrane własnoręcznie. Pobyt w otoczeniu łąk i lasów dodatkowo odpręża umysł i ciało.
W tym roku już w kwietniu odkryłam niesamowite właściowości olchy.. Płukanki do włosów sprawiają, że są one mocne, błyszczące, wzmagają porost. Ale to tylko jedna z wielu możliwości tego drzewa pełnego dobroci - Królowej dwóch światów: wody i ziemi.
Zioła, które warto zbierać w maju to: mniszek lekarski, pokrzywa, młode listki brzozy, olchy, pędy sosny, igły modrzewia, stokrotki, babka lancetowata, przetacznik leśny, ziarnopłon wiosenny..
Wystarczy wejść do lasu, na łąkę a wszystkie te roślinki tam są. Oczywiście zbierać należy z rozwagą, nie wszystko z np jednego drzewa, z dala od dróg, fabryk, pól i sadów traktowanych opryskami.
Coraz mniej jest takich czystych miejsc. Jesteśmy cząstką natury a jednocześnie czasem bezmyślnie ją niszczymy..
Korzystajmy z darów Matki Natury dopóki możemy.
Jak ja wykorzystuję zioła? Suszę je - będą wykorzystane do ziołowych herbatek, robię maceraty olejowe, hydrolaty - w sam raz do kremików, balsamów, płukanek. Syropy - sosnowy, mniszkowy, modrzewiowy. Robię octy ziołowe - nadają się do sałątek, także jako składnik kosmetyków (toniki), lub do włosów - pokrzywowy, sosnowy, modrzewiowy, mniszkowy, jabłkowy, cytrynowy.



Przygotowanie do maceratu stokrotkowego

Syrop sosnowy

octy (jabłkowy i cyrtynowy) - używam dużo cytryny i szkoda mi było wyrzucić skórki - wyparzyłam i nastawiłam ocet



Suszenie mniszka









Zioła służą nam na wiele sposobów. Ostatnio zwaracam dużą uwagę na skład nie tylko produktów spożywczych ale także kosmetyków i wszystkiego co używam. Zauważyłam dużą zmianę w wyglądzie moich włosów. Kiedyś za młodych lat kręciły się a teraz zostało tzw. sianko:))) Jednakże po zastosowaniu odpowiednich kosmetyków, płukanek moje włosy odzyskują życie:))) 

Tak było...
Teraz jest tak:) Bez użycia żadnych chemicznych sposobów.. - nie mówiąc o kolorze:)))


Czas zbiorów trwa... Ruszajmy na pola i łąki:)))