art by JB

Moja art strona - zapraszam - art by JB

piątek, 23 lipca 2021

Uroki Wielkopolski..

     Jeszcze do niedawna Wielkopolska kojarzyła mi się z literaturą, nauką języka polskiego i historii szczególnie w czasach liceum, gdy przygotowywałam się do matury. „Literackość” tej krainy będącej kolebką państwa polskiego wynika także z tego, że to właśnie tu kształtował się nasz ojczysty język. Wielu wybitnych poetów i pisarzy związanych było na przestrzeni wieków z krainą nad Wartą. Dla jednych było to miejsce urodzenia, dla innych zamieszkania a jeszcze inni podejmowani w gości. Wielkopolska to chyba jedyny region Polski, w którym przebywali niemal wszyscy najwybitniejsi przedstawiciele polskiej elity literackiej.

To także region niezwykle bogaty w pałace i dworki. Niektóre z nich są wymieniane jako największe atrakcje, inne trafiły w prywatne ręce i pięknie odremontowane skryły się za wysokimi płotami. Jeszcze inne w zapomnieniu popadają w ruinę..

Poza tym Wielkopolska kojarzyła mi się z rozległymi równinami.. Teraz już wiem, że to kraina niezwykle różnorodna. Owszem są płaskie tereny ale są także piaszczyste wzniesienia, pagórki i bardzo charakterystyczne rynny polodowcowe. Są piękne łąki, lasy, jeziora, parki.

Poznaję tę Wielkopolskę i coraz bardziej jestem nią zauroczona. Szczególnie jeśli pokazuje ją osoba, która tu mieszka i zna najpiękniejsze perełki..

Do tej pory zwiedziłam pałac w Rogalinie, Kórnik, Iwno gdzie znajduje się piękna stadnina koni, Gułtowy – park. Najbardziej ujął mnie dwór w Koszutach:)

Tym razem w czasie pobytu w Wielkopolsce byłam w skansenie - Wielkopolskim Parku Etnograficznym w Dziekanowicach. Tego typu muzea odwiedzałam także w Szkocji.




W
Dziekanowicach na obszarze ok 21 ha znajduje się około 60 obiektów przeniesionych z różnych regionów Wielkopolski. Otoczenie budynków utrzymane jest w wiejskim charakterze z ogródkami, zagrodami dla zwierząt, sadami. Muzeum posiada przedmioty związane z życiem mieszkańców wsi z przełomu XVIII i XIX wieku.



Dwór w Winnej Górze

Zwiedziliśmy także dwór w Winnej Górze i Muzeum Adama Mickiewicza czyli pałac w Śmiełowie – i to była wisienka na torcie.

Widok jaki roztacza się z okien pałacu jak żywo przypomina krajobraz opisany w pierwszych wersach Pana Tadeusza, zaczynających się „Litwo, Ojczyzno moja…”







O
dczuwa się tam niezwykłą atmosferę przesiąkniętą historią dawnych lat, wpływają na to piękne, stare fotografie, wspaniałe wnętrza… Coś niepowtarzalnego.. Do tego spacer po parku, ze szczególnym uwzględnieniem Ogródka Zosi. Na koniec smaczna kawa i lody w przypałacowej kawiarni.




Pałac w Śmiełowie bardzo przypomina mi szkocki Haddo House.
Jestem dumna, że mamy tu w Polsce tak wspaniałe pałace, dwory, parki w niczym nie ustępujące tym zagranicznym a często piękniejsze i bardziej wytworne.

Jeszcze jedną atrakcją była przeprawa promowa przez Wartę.





No i cóż...  Wielkopolska mnie zauroczyła po raz kolejny:))

piątek, 25 czerwca 2021

Majowo, czerwcowo...

 Jakoś nie mogę znaleźć czasu na napisanie czegokolwiek. Zdarza się, że nawet kilka dni nie zaglądam do komputera. Tyle się dzieje wokół... Najpiękniejsze jest to, że nie muszę się spieszyć. Wykańczamy dom, spędzamy czas w ogrodzie, załatwiamy mnóstwo spraw.. Wszystko idzie swoim tempem, życie płynie a my z nim... Maj był chłodny, jednak nie dla mnie. Jeszcze przyzwyczajona do szkockich temperatur nie odczuwałam jakiegoś dyskomfortu. Kwitły bzy, konwalie.. Moje ulubione kwiaty, mogłam się nimi cieszyć do woli. Były moje urodziny, spędziliśmy je w górach. Wybraliśmy się na szczyt, który widać z okien naszego domu - na Śnieżkę. Pogoda dopisała, chociaż po drodze mijaliśmy zaśnieżone miejsca.












Na górę wyszliśmy przez Biały Jar a wracaliśmy przez Kocioł Łomniczki. Widoki były piękne, zmęczyliśmy się ale wrażenia wspaniałe.

Moja przyjaciółka sprawiła mi niespodziankę i upiekła przepyszny tort:


Po chłodnym maju przyszedł upalny czerwiec. temperatury poszły w górę. Nie przeszkadzają mi upały.. Pracowaliśmy ale znajdowaliśmy czas na spacery. Przypomniałam sobie jak smakują i pachną poziomki:)









Kwitną nagietki...





Zakwitły róże w moim ogrodzie, a posadziłam je w maju:)))

Wieczorami słuchaliśmy ptaków i patrzyliśmy w niebo...









Jeśli chodzi o zioła to królował dziki bez:) Czekałam na niego:) Ususzyłam kwiaty i zrobiłam syrop.

A to gajowiec żółty i maść na reumatyzm:)


Dziki bez
syropek z dzikiego bzu:)


Zakończyliśmy pewien etap pracy i w ramach odpoczynku wyjechaliśmy na kilka dni nad morze. Odwiedziłam miejsca, gdzie spędzałam wakacje jako dziecko. 

Zachód słońca

Wschód...





Tak minęły prawie dwa miesiące.. Lato przed nami:) 

Życzę Wam pięknych letnich dni i dużo uśmiechu. Zbierajmy też zioła - czas na dziurawiec:)


Pozdrawiam:))

piątek, 28 maja 2021

Jestem w domu...

 Mija miesiąc odkąd wróciliśmy.. Majowe, wiosenne dnie pochłonęły mnie całkowicie. Nie odczuwam dyskomfortu z powodu pogody. To jakby przedłużenie pogody szkockiej, chociaż tu jest zdecydowanie cieplej:) Wszystko mnie cieszy.. Mój piękny ogród pełen ziół, kwitnące bzy i ukochane konwalie, nawet żółte pola rzepaków. Byłam i jestem bardzo zajęta najpierw urządzaniem zagonka warzywnego, potem kwiatowej rabatki, zbieraniem ziół. W tym roku zachwycił mnie bluszczyk kurdybanek. Odkryłam go już w zeszłym roku. Rósł sobie na polu golfowym przy dołku nr 12 :))) Nie było go wiele.. Tymczasem pierwsze odkrycie w ogrodzie: kurdybanek:)) Jest go bardzo dużo, rośnie bujnie. Zrywam go codziennie, robię herbatki, suszę, zrobiłam ocet o niesamowitym kolorze i smaku. Jestem zauroczona tą niepozorną roślinką o mnóstwie zalet.



Ten różowy to ocet z kurdybanka, ten jaśniejszy z mniszka.

Cieszy mnie bogactwo ziół..


Odnalazłam też moje przyjaciółki olchy. Są piękne, wysokie i smukłe, jakże inne od tych szkockich, sękatych, porośniętych mchem.. Jednakże tak samo pełne wspaniałych zalet, o których już pisałam.



Powitałam znowu moje stare ścieżki pełne buków i dębów.


Całym sercem czuję, że jestem tu gdzie powinnam być. Patrząc na widok poniżej, wyraźnie poczułam, że jestem w domu.. Stałam zapatrzona i wiedziałam, ze to jest moje miejsce..


Jeszcze kilka fotek z mojej okolicy. Mieszkam na Dolnym Śląsku na Pogórzu Kaczawskim, w Krainie Wygasłych Wulkanów. 



Złotoryja












Taki mam widok z balkonu:)

Żywokost lekarski


Powrót ze Szkocji był męczący, dużo spraw do załatwienia - wyjeżdżaliśmy jeszcze w czasie trwania największych restrykcji. Byliśmy szczęśliwi, kiedy kanał La Manche został za nami. Teraz wreszcie nigdzie nie musimy się śpieszyć, wszystko płynie swoim torem i układa tak jak powinno.
Powoli organizujemy sobie życie. 

Lato przed nami i ziołowe wyprawy:) Zachęcam do zbioru kurdybanka, jeszcze kwitnie:) Ta miododajna roślinka to jedno z najstarszych znanych ziół. W dawnej kulturze germańskiej istniało przekonanie, że w gęstwinie liści kurdybanku żyją dobre duchy i krasnoludki. Zbierając go warto być uważnym, być może mignie gdzieś czubek czerwonej czapki:)) Kurdybanek ma wyrazisty, korzenny zapach i nieco ostry, gorzkawy smak. Często używany był jako przyprawa do wielu potraw. Ostatnimi czasy odkrywam dziko rosnące, jadalne rośliny. Ich smaki otwierają nas na nowe doznania. Sprawiają, że ruszamy na łąki, pola czy do lasu w poszukiwaniu roślin. To jest okazja by przyjrzeć się im z bliska, zaprzyjaźnić:) Kurdybanek można dodawać do zup, masła ziołowego, sosów, jajecznicy, sałatek ziemniaczanych. Ja dodaję wszędzie tam, gdzie podpowie mi intuicja. Jako roślina lecznicza ma długą historię. Wspomina o nim św. Hildegarda z Bingen zalecając ludziom osłabionym. Preparaty z bluszczyku pobudzają wydzielanie soków trawiennych, wspomagają odchudzanie, zmniejszają ryzyko powstawania kamieni żółciowych, wzmacniają organizm, regenerują błony śluzowe dróg oddechowych, działają przeciwzapalnie.. Można jeszcze dużo wymieniać . Bluszczyk kurdybanek to roślinka na którą warto zwrócić uwagę.



Serdecznie pozdrawiam:)