art by JB

Moja art strona - zapraszam - art by JB

poniedziałek, 14 lipca 2025

Miejsca sentymentalne..

 


Znowu byłam w Wisełce:) Tym razem nieco dłużej..

Wielu z nas ma swoje miejsca sentymentalne, do których lubi wracać, gdzie dobrze się czuje.  Ja też takie mam, to Wisełka, malutka miejscowość nad morzem, na wyspie Wolin, pomiędzy Międzywodziem a Międzyzdrojami. Wieś przecina główna droga ze Świnoujścia do Kołobrzegu. Ludzie przejeżdżający przez Wisełkę nie widzą tu nic ciekawego. Nie ma straganów przy drodze, smażalni ryb, niczego co zachęłcałoby turystę do zatrzymania się. Ja poznałam Wisełkę lata temu, gdy byłam na początku mojej edukacji w szkole podstawowej. Ze Złotoryi organizowane były wczasy pracownicze właśnie w Wisełce, a moja mama jako pracownik jednego z zakładów organizujących te wczasy przez wiele lat pracowała tam przez cały sezon. Zabierała nas – mnie i moje rodzeństwo na  dwa miesiące. Turnusy zmieniały się co dwa tygodnie a my byliśmy tam całe wakacje. Mama pracowała a dzieciaki z całą grupą miejscowych „robiły co chciały”:)) Meldowaliśmy się tylko na posiłki. Wisełka była malutka, bezpieczna. Sami chodziliśmy na plażę (ciągle to samo dojście piękną bukowo – sosnową ścieżką Wolińskim Parkiem Narodowym). Poznawaliśmy kolejne atrakcje Parku: latarnię morską Kikut, ścieżkę zdrowia ukrytą w lesie (aktualnie już jej nie ma), zagubione wśród drzew i pagórków nieznane groby.  Były skoki do jeziora, wyścigi wokół wioski. Do tej pory pamiętam smak tamtych gofrów z bitą śmietaną, suto posypanych jagodami (takiej śmietany już nie ma),  zapach książek z księgarni, której też już nie ma. Spaceruję ścieżkami, po których chodziła moja mama i tato gdy nas odwiedzał. Bywamy tam z bratem i naszymi rodzinami nawet kilka razy w roku zawsze w to samo miejsce. Znamy miejscowych ludzi, witamy się z nimi jak z rodziną i nigdy się nie nudzimy. Jest tam cicho i spokojnie. Sezon turystyczny trwa krótko, druga połowa lipca i sierpień. Wtedy otwiera się więcej barów – restauracji, jest trochę kramików z pamiątkami i wyrobami rękodzielniczymi. Jest gdzie wypić smaczną kawę plus coś słodkiego, zjeść dobry obiad. Są dwa sklepy spożywcze plus żabka i piekarnia z przepysznym pieczywem i jagodziankami (otwarta tylko w lipcu i w sierpniu). Jest pan z kramikiem warzywno – owocowym. Można pójść na lody, gofry, zagrać w gry typu cymbergaj, lub wypożyczyć rower. Co najważniejsze na plaży jest pusto, można iść brzegiem morza np. do Międzyzdrojów i cieszyć się naturą i szumem morza.. Jest tu bardzo dużo szlaków pieszych i rowerowych.







Jeszcze kilka faktów o miejscowości:  Najstarszą osadę odnaleziono nad Jeziorem Wisełka, pochodziła ona prawdopodobnie z IX-XII stulecia i wiązała się z plemieniem Wolinian. Pierwsza pisana wzmianka o osadzie pochodzi z 1560 roku.  W 1840 roku 14 rodzin ze wsi zajmowało się rybołówstwem. Od połowy XIX wieku we wsi znajdował się majątek rodziny Ruchholzów - dziś pozostała po nim tylko aleja kasztanowa. Rozwój turystyki w Wisełce nastąpił, tak jak w wielu nadmorskich miejscowościach, na przełomie XIX i XX wieku, za sprawą rozwijania się środków transportu. Z tamtego okresu zachowało się wyjątkowo dużo zabytkowych pensjonatów - część z nich to drewniane wille z piękną snycerką. W czasach PRL-u powstało kilka ośrodków wczasowych. Przed wojną wieś nazywała się Neuendorf, krótko po wojnie Nowa Wieś by ostatecznie zostać nazwaną Wisełka



Zdjęcia z Internetu

Najważniejsze atrakcje:

Plaża w Wisełce — lokalna plaża zdecydowanie należy do tych najbardziej urokliwych na całym wybrzeżu. Jest ona piękna, piaszczysta i położona pod klifami. Co jednak najlepsze, nie jest ona praktycznie wcale zatłoczona, nawet w szczycie sezonu!







Jezioro Wisełka — to świetna alternatywa dla tych z was, chcących wypocząć nad jeziorem. Pobliskie Jezioro Wisełka to doskonałe miejsce dla wędkarzy czy miłośników sportów wodnych. Na miejscu znajdziecie też niewielką plażę





Jezioro Zatorek – to drugie jezioro w Wisełce. Idealne głównie dla wędkarzy, jednak warto też udać się na spacer w jego okolicach!



Jezioro Czajcze – trzecie jezioro w okolicy. Z uwagi na to, że jezioro to znajduje się w obrębie Wolińskiego Parku Narodowego, obowiązuje tu zakaz wędkowania… jednak warto udać się tu na spacer celem podziwiania pięknych widoków!


Latarnia Kikut — skoro mówimy o miejscowości nadmorskiej, to bardzo łatwo domyślić się co tu znajdziemy — latarnię morską. Ta w Wisełce, nazwana Kikut, jest nieco odosobniona, lecz warto ją zobaczyć! Niestety nie jest ona udostępniona do zwiedzania wewnątrz niej! Latarnię  wybudowano na wzniesieniu Kikut, nieopodal Wisełki, na terenie Wolińskiego Parku Narodowego. Ze względu na swoje usytuowanie na wzgórzu o wysokości 75 m n.p.m., latarnia ta posiada najwyżej wyniesione światło na polskim wybrzeżu – znajduje się ono na wysokości 91,5 m nad powierzchnią wody. Latarnia jest w pełni zautomatyzowana, dzięki czemu nie wymaga stałej obecności ludzi. Administruje nią Urząd Morski w Szczecinie.


To właśnie taka "moja" Wisełka:)



sobota, 21 czerwca 2025

Powrót..

 Powrót do bloga...


W Krainie Wygasłych Wulkanów czas od lutego do czerwca biegł swoim, nieśpiesznym rytmem. Jak wszędzie wypatrywaliśmy wiosny, cieszyliśmy się pierwszymi kwiatami, zielenią. Trochę irytował nas chłodny maj. Były lepsze i trochę gorsze dni.

W ogrodzie za murem po raz pierwszy od chwili posadzenia (trzy lata) zakwitły piwonie.  Ogród za murem? Już wyjaśniam:) Nasza działka otoczona jest starym poniemieckim murem. Nie wolno nam było rozebrać tego muru, możemy go tylko naprawiać. Wracając do piwonii - bardzo mnie ucieszyły, lubię je.. Przywodzą na myśl wspomnienia. Od Taty zawsze dostawałam piwonie na imieniny. Teraz kwitną o wiele wcześniej.. Ogród wymaga dużo pracy. Gdy po 14 latach pobytu w Szkocji wróciliśmy do domu to rosły tu dzikie jeżyny, różne wysokie do pasa chaszcze.. Udało nam się  trochę to ogarnąć, ale nadal jest dziko:) mam tu hortensje, piwonie, róże, lawendę i sporo bylin. Dojrzewają porzeczki, agrest, czereśnie. Będzie też spory urodzaj śliwek i jabłek. Oczywiście mam też mały warzywnik. Doglądam tego wszystkiego z przyjemnością, kiedy tylko mam czas. Lubię też po prostu posiedzieć, zasłuchać się w śpiew ptaków, szum drzew i patrzeć na niedalekie wzgórza i las. Po dniu spędzonym w pracy tutaj się relaksuję. 














Na koniec maja kiedy przypadają moje urodziny zawsze staramy się gdzieś pojechać. Tym razem byliśmy w Wisełce nad morzem. Jest to miejsce bardzo szczególne dla mnie - kiedyś o tym napiszę:)




Wygasłe wulkany wokół zachęcają do spacerów. Najbliższy, który mijam każdego dnia jadąc do pracy jest bardzo charakterystyczny, Gdy wracamy z dalekiej podróży i na horyzoncie widać ten kształt to wiemy, że jesteśmy już w domu - to Wilcza Góra.  https://www.gorykaczawskie.pl/wilkolak-rezerwat-geologiczny-wilcza-gora/

Kilka dni temu, byłam tam z moją klasą na ognisku. Dzieci posłuchały informacji o tym jak wyglądał ten wulkan miliony lat temu, jakie skały się wytworzyły i do czego używane są dziś.



Wilcza Góra zwana jest  Perłą Krainy Wygasłych Wulkanów To tutaj natura i historia splatają się w fascynującą opowieść, Wilcza Góra w Krainie Wygasłych Wulkanów to punkt obowiązkowy na mapie każdego podróżnika. Ten wyjątkowy szczyt, wznoszący się nad miejscowością Złotoryja, skrywa w sobie nie tylko ślady dawnej aktywności wulkanicznej, ale także niezwykłe krajobrazy i przyrodnicze skarby. Wilcza Góra (niem. Wolfsberg) to dawny wulkan tarczowy, który swoje istnienie zawdzięcza aktywności wulkanicznej sprzed milionów lat. Dziś jego pozostałości stanowią przykład unikalnej formacji bazaltowej, charakteryzującej się charakterystycznymi słupami ciosowymi. Są one efektem powolnego stygnięcia i kurczenia się lawy, tworząc niesamowite, geometryczne struktury, które można podziwiać do dziś. Mimo działalności człowieka, w tym eksploatacji bazaltu, Wilcza Góra pozostaje miejscem niezwykle atrakcyjnym przyrodniczo. Roślinność porastająca zbocza to głównie sucholubne murawy i krzewy, które idealnie komponują się z surowym krajobrazem bazaltowych skał. Z samego szczytu rozciąga się natomiast malownicza panorama na Góry Kaczawskie oraz Sudety. Wilcza Góra przez wieki pełniła różne funkcje – od naturalnej twierdzy po miejsce eksploatacji surowców. Bazalt wydobywano tu na szeroką skalę, co niestety doprowadziło do częściowego zniszczenia wierzchołka. Dziś jednak miejsce to stanowi pomnik przyrody i atrakcję turystyczną, przypominając o niezwykłej historii regionu. Wilcza Góra znajduje się zaledwie kilka kilometrów od Złotoryi, co czyni ją łatwo dostępną dla turystów zmotoryzowanych oraz miłośników pieszych wędrówek. Warto przy okazji odwiedzić inne atrakcje Krainy Wygasłych Wulkanów, takie jak Ostrzyca Proboszczowicka czy Organy Wielisławskie. Cały region obfituje w malownicze trasy i punkty widokowe, które zachwycą każdego miłośnika natury i geologii.

https://www.gorykaczawskie.pl/ostrzyca/

Czas wakacji ,urlopów przed nami:)))


 


piątek, 14 lutego 2025

Zachody słońca z dawnych wulkanów..

 


Nasza kraina obfituje w górki i pagórki będące pozostałościami  dawnych wulkanów. Ostatnio podziwialiśmy zachody słońca z Górzca i Czartowskiej Skały.

Górzec jest wygasłym wulkanem. Na jego szczycie już w czasach prehistorycznych podejrzewa się istnienie kultu pogańskiego. Pewniejszą informacją jest istnienie tutaj małego zamku, którego pozostałości są widoczne w uformowaniu terenu i sucha fosa. Dziś na szczycie jest kaplica oraz otaczające ją ławki. Poza tym z ziemi wystają charakterystyczne dla tego regionu słupy bazaltowe. Dawniej szczyt był punktem widokowym, dziś jednak pokrywa go las i są jedynie fragmentaryczne panoramy.











Cisza, spokój i jakaś pozytywna energia pozwalają trwać w zadumie przez długie chwile...

W utworzonym w 1992 r. Parku Krajobrazowym "Chełmy", obejmującym zalesione tereny starych gór, znajduje się sporo mało znanych pamiątek po dawnych właścicielach, czyli lubiąskich Cystersach. Gospodarowali oni na tych ziemiach od średniowiecza aż do 1810 r.. Wsie, takie jak Słup, Męcinka, Chroślice, zachowały  swój katolicki charakter, wyrażający się m.in. bogatymi kościołami i innymi obiektami kultu religijnego. Jedną z ciekawostek kulturowych tego terenu jest Droga Krzyżowa na wzgórze Górzec. . Bazaltowa góra wyróżnia się w krajobrazie od zamierzchłych czasów. Dzięki Cystersom stała się miejscem pielgrzymkowym. Od 1740 r. na leśnej ścieżce od strony Męcinki znajdują się stacje Drogi Krzyżowej, biorącej początek przy "Domku Pustelnika" (300 m), a kończącej się kapliczką na szczycie (445 m). Z Męcinki prowadzi tam wygodna droga polna, zwana tradycyjnie "drogą kalwaryjską". Na zboczach Górzca można dostrzec ślady dawnego górnictwa kruszcowego z wejściem do sztolni "Rudolf". My zazwyczaj wchodzimy na tę górkę od strony wsi Pomocne (kiedyś napiszę o niej więcej, bo jest ciekawa:).

Kolejny zachód na Czartowskiej Skale:

Samotna Czartowska Skała (463 m n.p.m.) jest jednym z najbardziej charakterystycznych bazaltowych wzniesień na Pogórzu Kaczawskim. Znajduje się w jego wschodniej części, w pobliżu wsi Pomocne także w Parku Krajobrazowym “Chełmy”, i wyrasta w postaci wyraźnego stożka.



Miliony lat temu w tym miejscu znajdował się wulkan tarczowy, który charakteryzuje się szerokim i spłaszczonym stożkiem wulkanicznym o kącie nachylenia nie większym niż 8°. Często lawa wylewa się po prostu ze szczelin w ziemi. Najbardziej znane wulkany tego typu znajdziemy na Islandii i Hawajach. To co dzisiaj podziwiamy na Czarciej Skale to nek, czyli lawa zastygnięta w dawnym kominie wulkanicznym. Po stożku wulkanicznym nie ma śladu. Przez miliony lat erozja skutecznie rozprawiła się z nim. Pozostały twarde i odporne skały bazaltowe. Nek przeżył zlodowacenie, będąc tylko częściowo schowanym pod lodem. Skały wystające ponad lądolód nazywamy nunatakami. Lawa uwięziona w kominie wulkanu stygła błyskawicznie, tworząc charakterystyczne ciosy termiczne, które znamy z pobliskich Małych Organów Myśliborskich i Organów Wielisławskich.

Wiek dawnego wulkanu nie został  w sposób precyzyjny określony, choć przez analogię z innymi wystąpieniami bazaltów w okolicy można przypuszczać, że był on czynny około 30–25 milionów lat temu. W uznaniu wartości naukowej Czartowska Skała została objęta ochroną jako pomnik przyrody. Wierzchołek Czartowskiej Skały jest pozbawiony drzew i stanowi bardzo dobry punkt widokowy.







Wieś Pomocne





O Czartowskiej Skale krąży w  kilka legend. Większość jest do siebie podobna, więc przedstawię jedną z wersji. Otóż pobliską wieś Pomocne terroryzował diabeł.  Kibicował im, kiedy schodzili na złą drogę, ale zaniepokoiła go budowa kościoła we wsi. Tego było za wiele. Postanowił zniszczyć świątynię. Z pobliskich gór uniósł olbrzymi głaz i chciał go wrzucić na kościół. Niestety źle obliczył drogę i tuż przed wsią zaskoczył go piejący kogut. Wschodziło słońce i musiał czmychać pod ziemię, a olbrzymi głaz cisnął w pole. Kościół nie został zniszczony, a my mamy okazję posiedzieć na diabelskiej skale.