art by JB

Moja art strona - zapraszam - art by JB

piątek, 14 lutego 2025

Zachody słońca z dawnych wulkanów..

 


Nasza kraina obfituje w górki i pagórki będące pozostałościami  dawnych wulkanów. Ostatnio podziwialiśmy zachody słońca z Górzca i Czartowskiej Skały.

Górzec jest wygasłym wulkanem. Na jego szczycie już w czasach prehistorycznych podejrzewa się istnienie kultu pogańskiego. Pewniejszą informacją jest istnienie tutaj małego zamku, którego pozostałości są widoczne w uformowaniu terenu i sucha fosa. Dziś na szczycie jest kaplica oraz otaczające ją ławki. Poza tym z ziemi wystają charakterystyczne dla tego regionu słupy bazaltowe. Dawniej szczyt był punktem widokowym, dziś jednak pokrywa go las i są jedynie fragmentaryczne panoramy.











Cisza, spokój i jakaś pozytywna energia pozwalają trwać w zadumie przez długie chwile...

W utworzonym w 1992 r. Parku Krajobrazowym "Chełmy", obejmującym zalesione tereny starych gór, znajduje się sporo mało znanych pamiątek po dawnych właścicielach, czyli lubiąskich Cystersach. Gospodarowali oni na tych ziemiach od średniowiecza aż do 1810 r.. Wsie, takie jak Słup, Męcinka, Chroślice, zachowały  swój katolicki charakter, wyrażający się m.in. bogatymi kościołami i innymi obiektami kultu religijnego. Jedną z ciekawostek kulturowych tego terenu jest Droga Krzyżowa na wzgórze Górzec. . Bazaltowa góra wyróżnia się w krajobrazie od zamierzchłych czasów. Dzięki Cystersom stała się miejscem pielgrzymkowym. Od 1740 r. na leśnej ścieżce od strony Męcinki znajdują się stacje Drogi Krzyżowej, biorącej początek przy "Domku Pustelnika" (300 m), a kończącej się kapliczką na szczycie (445 m). Z Męcinki prowadzi tam wygodna droga polna, zwana tradycyjnie "drogą kalwaryjską". Na zboczach Górzca można dostrzec ślady dawnego górnictwa kruszcowego z wejściem do sztolni "Rudolf". My zazwyczaj wchodzimy na tę górkę od strony wsi Pomocne (kiedyś napiszę o niej więcej, bo jest ciekawa:).

Kolejny zachód na Czartowskiej Skale:

Samotna Czartowska Skała (463 m n.p.m.) jest jednym z najbardziej charakterystycznych bazaltowych wzniesień na Pogórzu Kaczawskim. Znajduje się w jego wschodniej części, w pobliżu wsi Pomocne także w Parku Krajobrazowym “Chełmy”, i wyrasta w postaci wyraźnego stożka.



Miliony lat temu w tym miejscu znajdował się wulkan tarczowy, który charakteryzuje się szerokim i spłaszczonym stożkiem wulkanicznym o kącie nachylenia nie większym niż 8°. Często lawa wylewa się po prostu ze szczelin w ziemi. Najbardziej znane wulkany tego typu znajdziemy na Islandii i Hawajach. To co dzisiaj podziwiamy na Czarciej Skale to nek, czyli lawa zastygnięta w dawnym kominie wulkanicznym. Po stożku wulkanicznym nie ma śladu. Przez miliony lat erozja skutecznie rozprawiła się z nim. Pozostały twarde i odporne skały bazaltowe. Nek przeżył zlodowacenie, będąc tylko częściowo schowanym pod lodem. Skały wystające ponad lądolód nazywamy nunatakami. Lawa uwięziona w kominie wulkanu stygła błyskawicznie, tworząc charakterystyczne ciosy termiczne, które znamy z pobliskich Małych Organów Myśliborskich i Organów Wielisławskich.

Wiek dawnego wulkanu nie został  w sposób precyzyjny określony, choć przez analogię z innymi wystąpieniami bazaltów w okolicy można przypuszczać, że był on czynny około 30–25 milionów lat temu. W uznaniu wartości naukowej Czartowska Skała została objęta ochroną jako pomnik przyrody. Wierzchołek Czartowskiej Skały jest pozbawiony drzew i stanowi bardzo dobry punkt widokowy.







Wieś Pomocne





O Czartowskiej Skale krąży w  kilka legend. Większość jest do siebie podobna, więc przedstawię jedną z wersji. Otóż pobliską wieś Pomocne terroryzował diabeł.  Kibicował im, kiedy schodzili na złą drogę, ale zaniepokoiła go budowa kościoła we wsi. Tego było za wiele. Postanowił zniszczyć świątynię. Z pobliskich gór uniósł olbrzymi głaz i chciał go wrzucić na kościół. Niestety źle obliczył drogę i tuż przed wsią zaskoczył go piejący kogut. Wschodziło słońce i musiał czmychać pod ziemię, a olbrzymi głaz cisnął w pole. Kościół nie został zniszczony, a my mamy okazję posiedzieć na diabelskiej skale.

 

 

środa, 15 stycznia 2025

Styczniowa wycieczka...


 Początek stycznia to tradycyjnie u nas  jakiś wyjazd, dalszy lub bliższy. W tym roku to były nasze okolice. Okazuje się, że są jeszcze miejsca w których nie byliśmy. Do Jeleniej Góry mamy 40 km, bywamy tam często – w samym mieście lub przejazdem w stronę Karkonoszy. Tym razem zwróciliśmy uwagę na niewielkie wzniesienie, które zawsze mijaliśmy w drodze np do Szklarskiej Poręby – to Wzgórze Krzywoustego.

Istnieje kilka legend o powstaniu Jeleniej Góry. Jedna z nich wiąże początki miasta ze wzgórzem oraz z postacią księcia Bolesława Krzywoustego. Według niej książę, polując w tutejszych lasach, ujrzał na szczycie wzgórza pięknego jelenia. Urzeczony urodą zwierzęcia oraz pięknem okolicy postanowił założyć tu gród obronny, będący zalążkiem późniejszej osady.


Podobnie legendarne są początki oraz historia istniejącego w tym miejscu zamku. Pierwsze wzmianki na jego temat pojawiają się w XIII wieku. Prawdopodobnie był on kilkakrotnie przebudowywany przez piastowskich władców, a następnie przechodził w ręce kolejnych śląskich rodów szlacheckich. Źródła historyczne wspominają, że w XV wieku skutecznie oparł się oblężeniu przez Husytów, ale już w 1433 roku został rozebrany.

Na przełomie XVIII i XIX wieku wzgórze, zwane wówczas „Hausberg” (Domowa Góra) i ruiny zamku stały się popularnym celem wycieczek mieszkańców miasta i przybywających do niego turystów. Na szczycie powstała gospoda, a w 1911 roku uroczyście otwarto wieżę widokową, zwaną „cesarską” („Kaiserturm”) na cześć Cesarza Wilhelma I. Wzgórze cieszyło się niesłabnącą popularnością do czasów II wojny światowej. Po wojnie wieża przechodziła różne koleje losu. Obecnie, dzięki przeprowadzonemu remontowi, ponownie stała się atrakcyjnym celem wycieczek.


Widok z wieży



U podnóża Wzgórza Widokowego i samej wieży wiedzie popularny wśród jeleniogórzan trakt pieszo-rowerowy, którzy wzdłuż rzeki Bóbr zaprowadzi nas na Perłę Zachodu. Jest to bardzo popularna ścieżka także wśród biegaczy i cyklistów. Trasa ma około 3 kilometrów, w tempie spacerowym na Perłę Zachodu dotrzemy w około 45 minut. Po drodze będziemy mijali kilka ciekawych atrakcji jak np. cudowne źródełko, czy elektrownię wodną Bobrowice IV.



Perła Zachodu to schronisko turystyczne, które obecnie działa jako gościniec. Budynek ten powstał jako gospoda, w roku 1927. Gospoda nazywała się Turmsteinbaude. Swoją działalność po II wojnie światowej rozpoczęła w roku 1950, następnie przez kilkadziesiąt lat jej funkcjonowanie było zawieszone z powodu zanieczyszczenia rzeki Bóbr. Obecnie wraz z poprawą sytuacji ekologicznej miejsce cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem.






Perła Zachodu geograficznie znajduje się na Pogórzu Izerskim nad Jeziorem Modrym. Sam obiekt możemy podziwiać z różnych perspektyw, schodząc w dół po starych kamiennych schodach, możemy też starym mostem przejść na drugą stronę Bobru i podziwiać Perłę Zachodu od dołu. Miejsce robi naprawdę ogromne wrażenie. Byliśmy tutaj pierwszy raz i z pewnością jeszcze wrócimy. 

Na trasie naszej wycieczki była też Szklarska Poręba - zdjęcia trochę nietypowe:))

 





W drodze powrotnej odwiedziliśmy  kilka pięknych budowli, które od niedawna są wspaniale odrestaurowane i obecnie stanowią perełki architektoniczne.

https://www.palac-lubiechowa.pl/

Pałac powstał najprawdopodobniej w 1750 roku, kiedy właścicielem Lubiechowej został baron Kaspar Otto von Zedlitz. Budynek wielokrotnie zmieniał właścicieli, a jednym z nich był sam książę Adam Jerzy Czartoryski.

 Po II wojnie światowej obiekt przejęło PKP, które przez pewien czas prowadziło tam ośrodek wczasowy. Od lat 90. zabytek stał pusty i niepilnowany, a większość wartościowych przedmiotów została rozkradziona. Niszczał i niszczał ale na szczęście jego los odmienił ktoś, komu historia regionu jest niezwykle bliska.

Smutny widok przemówił bowiem do serca pana Józefa – miejscowego rolnika, który codziennie mijał budynek w drodze na swoje pola. W styczniu 2013 r. kupił ruderę od starostwa. Z ocalałych fragmentów dachu wyrastało drzewo. Wybrakowany tynk wyglądał jak po bombardowaniu, a o drzwiach czy oknach można było tylko pomarzyć.

Pan Józef odnowił elewację i wstawił okna. Pod nadzorem konserwatora zamontował też windę i zainstalował klimatyzację w pokojach.









Po gruntownej rewitalizacji pod opieką prawdziwych fachowców i pasjonatów Pałac Lubiechowa rozkwitł na nowo. Obiekt położony przy starym, wyjątkowo pięknym parku w stylu angielskim, odnowiony i odrestaurowany kusi przepychem i luksusem.

Pałac w Łomnicy https://palac-lomnica.pl/







Pałac w Wojanowie.  https://www.palac-wojanow.pl/






Filmik dla chętnych - dość długi:)))

Warto odwiedzać te miejsca, myślę, że zachwycą każdego.

środa, 1 stycznia 2025

Świąteczne spacery

 


W okresie świątecznym mieliśmy przepiękną pogodę: w nocy lekki mróz a dnie pełne słońca. Niemożliwością było nie ruszyć się z domu.

W pierwszy dzień świąt wybraliśmy się na Dębowe Wzgórza – to taka nasza nazwa nadana temu miejscu jeszcze jak byliśmy dziećmi. Oficjalnie to są Sichowskie Wzgórza. Bardzo lubię tam bywać, uruchamiają się wtedy wspomnienia.. Chodzimy tam na pieszo, z domu.

Drugi dzień świąt to spacer na Zawadną w Gozdnie. Blisko i pięknie:) Szczyt do niedawna był pozbawiony walorów turystycznych, jednak sytuację zmieniło postawienie w 2018 r. drewnianej wieży widokowej o wysokości 20 m, z platformą widokową na wysokości 16 m. Z wieży rozpościera się dookólna panorama Pogórza Kaczawskiego i Gór Kaczawskich. Dobrze widoczne są między innymi wzniesienia związane z  wulkanizmem bazaltowym: Wilcza Góra, Grodziec, Ostrzyca, Muchowskie Wzgórza i Czartowska Skała.  

Przy dobrej widoczności panorama obejmuje także masyw Karkonoszy ze Śnieżką, Góry Wałbrzyskie i Góry Sowie. Dojście na szczyt Zawodnej umożliwiają ścieżki odchodzące od prowadzącego z Kondratowa na Wielisławkę Szlaku Wygasłych Wulkanów. Na skraju Gozdna, u stóp wzniesienia, stoi częściowo zrekonstruowany pomnik mieszkańców wsi, którzy polegli podczas I wojny światowej.

Stamtąd podjechaliśmy jeszcze do Wielisławki. Organy Wielisławskie to miejsce gdzie w czasach liceum co roku chodziliśmy (ze Złotoryi) na rajd – z okazji powitania wiosny.

 Na szczyt  prowadzi ścieżka przyrodnicza, gdzie znajdował się średniowieczny gródek, później niewielki zamek, zniszczony w połowie XV w. Pozostały po nim resztki fortyfikacji ziemnych. U podnóża wzniesienia znajduje się stary młyn, niedawno odnowiony i działający jako obiekt noclegowy z restauracją.

Był także rodzinny wyjazd do Wrocławia:)



A to nasze Dębowe Wzgórza:







Tutaj jesteśmy już w Gozdnie:

Na horyzoncie Ostrzyca


Zdjęcie z Internetu



Pogoda nadal była piękna, więc wracaliśmy przez Wielisławkę:)


Zdjęcie z Internetu

Obok znajduje się restauracja, gdzie można odpocząć i pysznie zjeść:


A Wrocław piękny, świateczny:






Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)