art by JB

Moja art strona - zapraszam - art by JB

piątek, 18 lipca 2025

Na szlaku...


 Przełęcz Okraj znajduje się pomiędzy Kowarskim Grzbietem a Lasockim Grzbietem, na samym skraju Karkonoskiego Parku Narodowego, na  granicy z Czechami. Nieopodal schroniska znajduje się, nieczynne już, przejście graniczne na drodze łączącej Jelenią Górę z Trutnovem. Pierwsze budynki na Przełęczy Okraj zostały zbudowane przez drwali i hodowców bydła, i miały służyć jako schronienie w zimie i w lecie. Pierwsze, typowo turystyczne, schronisko powstało w XIX wieku. Schronisko PTTK Na Przełęczy Okraj znajduje się na wysokości 1046m. n.p.m. Tworzą go dwa budynki. Pierwszy murowany służy jako część restauracyjna oraz recepcja, natomiast drugi drewniany, który powstał w 1975 r. w ramach programu „Banku Miast” służy jako Bacówka i posiada 9 pokoi (36 miejsc noclegowych) oraz salę kominkową. Przełęcz jest punktem wyjścia dla wielu szlaków, m.in. na Śnieżkę. W pobliżu znajdują się stoki narciarskie, trasy biegowe oraz ciekawe miejsca widokowe.

Na tych ławeczkach spędziliśmy wiele wieczorów..

Tuż za byłym przejściem granicznym znajduje się rozległa, górska wioska Mala Upa. Do budynków ciekawych ze względu architektury możemy zaliczyć drewniany budynek szkoły z roku 1797 oraz późno barokowy kościół Św. Piotra i Pawła z początku 19. stulecia.  W miejscowości znajdują się  kolejki linowe oraz obiekty dogodne do wypoczynku zimą czy latem. Są także restauracje z bardzo dobrym jedzeniem.





Przełęcz Okraj to miejsce, które bardzo często odwiedzaliśmy za młodych lat:) Dobrze znamy schronisko, jego małe pokoiki i tę szczególną atmosferę, która tam panowała. Mam wiele pięknych wspomnień stamtąd.

Karkonosze są w zasięgu ręki, dlatego po powrocie z Wisełki wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę na Przełęcz Okraj – tam zawsze jest pięknie. Teraz jeszcze spokojnie, bo zimą pojawiają się narciarze..

Tym razem zrobiliśmy spacer żółtym szlakiem po czeskiej stronie (z Małej Upy) w stronę Śnieżki. Doszliśmy do schroniska Jelenka i czerwonym szlakiem (grzbietowym) wróciliśmy. Śnieżka nie była naszym celem. Chcieliśmy pobyć sami, na szlaku..












Tymczasem z nowości: w naszym domu zamieszkała koteczka:))) Piękna, zawładnęła naszymi sercami od samego początku. Czuje się tu świetnie, poznaje wszystkie zakamarki, daje się głaskać i pięknie mruczy:)))



Pozdrawiam Puszka:)


Jutro zaczynam kolejną wakacyjną przygodę:) 

12 komentarzy:

  1. Tej przełęczy nie znam, a szkoda!
    Często wybieramy szlaki bezludne, omijając główne atrakcje, bo tam za tłoczno, liczy się droga...
    Pięknych wrażeń na szlakach!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj letnią sobotą Nagietku
    Oj powędrowałabym tymi dawnymi, znajomymi szlakami. Zatęskniłam za Karkonoszami...
    Puszka urocza
    Pozdrawiam śpiewem ptaków za oknem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Karkonosze nie tak daleko od wielkiego miasta:))

      Usuń
  3. Nie znam tego szlaku, więc tym przyjemniej czytało mi się Twoją opowieść – jak list z miejsca, które pachnie ciszą i lasem.
    Pozdrowienia od Puszka dla ślicznej koleżanki😻 Niech Wam mruczy szczęście!
    Pięknych wakacyjnych przygód🙂

    OdpowiedzUsuń
  4. O tym szlaku nie słyszałam. Fajny kot :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy to Puszka puchata czy Puszka blaszana? :-)
    Wygląda na fajne, wesołe zwierzątko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Karkonoszy właściwie nie znam. Przeszliśmy z A. głównym szlakiem wzdłuż granicy od Karpacza do Szklarskiej, z noclegiem po drodze (nawet nie pamiętam które to było schronisko). To było tak dawno, w studenckich czasach. Teraz jest tak wygodnie z tą otwartą granicą, symboliczną właściwie. Pamiętam, że wędrując widzieliśmy czeskie schronisko tuż za naszą granicą, ale baliśmy się tę granicę przekroczyć, nie mieliśmy "odpowiednich" dokumentów i nie mieszkaliśmy w okolicy. Piękne widoki! I znów u Ciebie powrót do przeszłości :) Panna M. urocza. Jak urośnie też będzie cudna. Koty są takie śliczne przez całe życie :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję:) Koteczka ślicznie rośnie i psoci:)) Karkonosze mamy blisko to i często tam bywamy. Też pamiętam czasy, gdy trzeba było mieć dowód przy sobie a o przekroczeniu granicy nie było mowy.. Teraz jest inaczej:) W sobotę chyba znowu się wybierzemy. Serdecznie pozdrawiam Haniu:)

    OdpowiedzUsuń