Przełęcz Okraj znajduje się pomiędzy Kowarskim Grzbietem a Lasockim Grzbietem, na samym skraju Karkonoskiego Parku Narodowego, na granicy z Czechami. Nieopodal schroniska znajduje się, nieczynne już, przejście graniczne na drodze łączącej Jelenią Górę z Trutnovem. Pierwsze budynki na Przełęczy Okraj zostały zbudowane przez drwali i hodowców bydła, i miały służyć jako schronienie w zimie i w lecie. Pierwsze, typowo turystyczne, schronisko powstało w XIX wieku. Schronisko PTTK Na Przełęczy Okraj znajduje się na wysokości 1046m. n.p.m. Tworzą go dwa budynki. Pierwszy murowany służy jako część restauracyjna oraz recepcja, natomiast drugi drewniany, który powstał w 1975 r. w ramach programu „Banku Miast” służy jako Bacówka i posiada 9 pokoi (36 miejsc noclegowych) oraz salę kominkową. Przełęcz jest punktem wyjścia dla wielu szlaków, m.in. na Śnieżkę. W pobliżu znajdują się stoki narciarskie, trasy biegowe oraz ciekawe miejsca widokowe.
![]() |
| Na tych ławeczkach spędziliśmy wiele wieczorów.. |
Tuż za byłym przejściem granicznym znajduje się rozległa, górska wioska Mala Upa. Do budynków ciekawych ze względu architektury możemy zaliczyć drewniany budynek szkoły z roku 1797 oraz późno barokowy kościół Św. Piotra i Pawła z początku 19. stulecia. W miejscowości znajdują się kolejki linowe oraz obiekty dogodne do wypoczynku zimą czy latem. Są także restauracje z bardzo dobrym jedzeniem.
Przełęcz Okraj to miejsce, które bardzo często odwiedzaliśmy za młodych lat:) Dobrze znamy schronisko, jego małe pokoiki i tę szczególną atmosferę, która tam panowała. Mam wiele pięknych wspomnień stamtąd.
Karkonosze są w zasięgu ręki, dlatego po powrocie z Wisełki wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę na Przełęcz Okraj – tam zawsze jest pięknie. Teraz jeszcze spokojnie, bo zimą pojawiają się narciarze..
Tym razem zrobiliśmy spacer żółtym szlakiem po czeskiej stronie (z Małej Upy) w stronę Śnieżki. Doszliśmy do schroniska Jelenka i czerwonym szlakiem (grzbietowym) wróciliśmy. Śnieżka nie była naszym celem. Chcieliśmy pobyć sami, na szlaku..
Tymczasem z nowości: w naszym domu zamieszkała koteczka:))) Piękna, zawładnęła naszymi sercami od samego początku. Czuje się tu świetnie, poznaje wszystkie zakamarki, daje się głaskać i pięknie mruczy:)))
![]() |
| Pozdrawiam Puszka:) |
Jutro zaczynam kolejną wakacyjną przygodę:)




















Tej przełęczy nie znam, a szkoda!
OdpowiedzUsuńCzęsto wybieramy szlaki bezludne, omijając główne atrakcje, bo tam za tłoczno, liczy się droga...
Pięknych wrażeń na szlakach!
Dziękuję i może do zobaczenia gdzieś..
UsuńWitaj letnią sobotą Nagietku
OdpowiedzUsuńOj powędrowałabym tymi dawnymi, znajomymi szlakami. Zatęskniłam za Karkonoszami...
Puszka urocza
Pozdrawiam śpiewem ptaków za oknem
Dziękuję:) Karkonosze nie tak daleko od wielkiego miasta:))
UsuńNie znam tego szlaku, więc tym przyjemniej czytało mi się Twoją opowieść – jak list z miejsca, które pachnie ciszą i lasem.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia od Puszka dla ślicznej koleżanki😻 Niech Wam mruczy szczęście!
Pięknych wakacyjnych przygód🙂
Dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam:)
UsuńO tym szlaku nie słyszałam. Fajny kot :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Dziękuję i pozdrawiam:))
UsuńCzy to Puszka puchata czy Puszka blaszana? :-)
OdpowiedzUsuńWygląda na fajne, wesołe zwierzątko.
Tak naprawdę to Mrusia:))
UsuńKarkonoszy właściwie nie znam. Przeszliśmy z A. głównym szlakiem wzdłuż granicy od Karpacza do Szklarskiej, z noclegiem po drodze (nawet nie pamiętam które to było schronisko). To było tak dawno, w studenckich czasach. Teraz jest tak wygodnie z tą otwartą granicą, symboliczną właściwie. Pamiętam, że wędrując widzieliśmy czeskie schronisko tuż za naszą granicą, ale baliśmy się tę granicę przekroczyć, nie mieliśmy "odpowiednich" dokumentów i nie mieszkaliśmy w okolicy. Piękne widoki! I znów u Ciebie powrót do przeszłości :) Panna M. urocza. Jak urośnie też będzie cudna. Koty są takie śliczne przez całe życie :) Uściski!
OdpowiedzUsuńDziękuję:) Koteczka ślicznie rośnie i psoci:)) Karkonosze mamy blisko to i często tam bywamy. Też pamiętam czasy, gdy trzeba było mieć dowód przy sobie a o przekroczeniu granicy nie było mowy.. Teraz jest inaczej:) W sobotę chyba znowu się wybierzemy. Serdecznie pozdrawiam Haniu:)
OdpowiedzUsuń