Prowansja to bardzo różnorodna kraina, z morzem, górami, polami lawendy i uroczymi miasteczkami. Nie można się tu nudzić. Ja za każdym razem odkrywam coś nowego. W ogóle Francja bardzo mi się podoba, wiele już tu zwiedziłam ale do Prowansji lubię wracać.
Tutejsze atrakcje to nie tylko bajeczne pola lawendy i romantyczne kamienne miasteczka oraz winnice. Największą zaletą tego regionu jest jego ogromna różnorodność. Prowansja ma dostęp do Morza Śródziemnego oraz Alp Nadmorskich, a pomiędzy nimi znajdują się niezwykle piękne przyrodniczo tereny.
Teraz naszą bazą było małe miasteczko Cereste w regionie Luberton.
Luberon to według wielu najładniejszy region Prowansji, a zarazem jej serce. To tu znajduje się najwięcej uroczych miasteczek otoczonych winnicami, gajami oliwnymi i polami lawendy. W dodatku na stosunkowo niewielkim obszarze.
Czas tu płynie wolniej, a każda chwila jest wypełniona zapachem lawendy, smakiem wyśmienitego wina i widokiem malowniczych krajobrazów.
![]() |
| Nasza miejscówka:) |
Pobyt w Cereste pozwala znaleźć się w samym sercu autentycznego prowansalskiego życia. Można spacerować urokliwymi uliczkami wioski (miasteczka?), odkrywać lokalne targi pełne świeżych produktów i wyrobów rzemieślniczych i delektować się kuchnią regionu. Od wykwintnych restauracji po urocze kawiarnie, Cereste oferuje kulinarną podróż, która zachwyca zmysły.
| Valensole |
Pola lawendy to oczywiście pierwsza atrakcja, z której słynie Prowansja. Kiedy słyszymy nazwę regionu, od razu mamy przed oczami lawendowe dywany, w których każdy chciałby się sfotografować.
Najpiękniejsze pola lawendy znajdują się w okolicach miasteczka Valensole i kwitną od połowy czerwca do połowy lipca. Później też można jeszcze oglądać lawendowe pola, ale ich kolor nie będzie już tak intensywny, jak na początku lipca.
Dzisiaj zabieram Was do francuskiej krainy marzeń, Valensole, znajdującej się wśród pól lawendy i drzew migdałowych. Tutaj fiolet i purpura nabierają całkiem innego, bajecznego wymiaru. Valensole to malutka miejscowość położona w malowniczej scenerii, otoczona z jednej strony Alpami. Najlepiej jest się tutaj wybrać w okresie kwitnięcia lawendy – od połowy czerwca do połowy sierpnia intrygujący zapach wypełnia całą mieścinę. Nigdy nie zapomnę tego wszechobecnego zapachu lawendy gdy byłam tu pierwszy raz. Miejsce zauroczyło mnie i pomimo, że zawsze szukamy nowych atrakcji to tu przyjeżdżamy zawsze gdy jesteśmy w Prowansji. Miasteczko położone na wzgórzu, z typową prowansalską zabudową, zachwyca spokojem, autentyczną atmosferą i pięknymi widokami na okoliczne pola.
Wąskie uliczki, kamienne domy i kolorowe okiennice tworzą sielankowy klimat, który aż prosi się o spacer bez pośpiechu. W centrum miasteczka znajduje się kilka kawiarni, sklepików z lokalnymi produktami i małych restauracji z tarasami wychodzącymi na panoramę okolicy.
W sezonie letnim (szczególnie w lipcu) Valensole tętni życiem – odbywa się tu festiwal lawendy, a ulice wypełniają się stoiskami z miodem, mydłami, olejkami i rękodziełem. Warto zajrzeć do lokalnych producentów – wiele z nich oferuje degustacje i prezentacje procesu destylacji lawendy.
Tu „morze fioletu” rozciąga się po horyzont. W przeciwieństwie do innych regionów, tutejsze pola lawendowe są ogromne, ciągną się kilometrami i tworzą charakterystyczne, geometryczne pasy, które idealnie wychodzą na zdjęciach. Do tego dochodzą samotne drzewa, kamienne domki, droga wijąca się przez środek lawendowego krajobrazu i zachody słońca, które nadają całości złocistą poświatę. Połączenie natury, światła i przestrzeni sprawia, że Valensole uchodzi za jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w całej Prowansji – i nie bez powodu trafia na okładki magazynów podróżniczych.
Gordes to jedno z najbardziej znanych miasteczek w regionie. Jeśli byliście wcześniej w Toskanii, prawdopodobnie, jak ja przeżyjecie tutaj deja vu, bo usytuowane na wzgórzu stare domki z brązowego kamienia do złudzenia przypominają urocze Montalcino lub inne mieściny z rejonu Val d’Orcia. Gordes jest maleńkie! Obejdziecie je w 20 minut, bo oprócz jednego kościoła, który można obejrzeć wewnątrz nie ma tu żadnych zabytków ani muzeów. Jest za to sporo kawiarni i restauracji, sklepów z pamiątkami i pięknych punktów widokowych, z których można podziwiać panoramę okolicy usłaną winnicami, polami słonecznikowymi i lawendą.
Manosque, położone w samym sercu regionu Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże, to malownicze miasto, które łączy w sobie historię, naturalne piękno i bogate doświadczenia kulturalne. Usytuowane wśród wzgórz i pól lawendy, jest doskonałym miejscem dla tych, którzy pragną spokojnego ucieczki od miejskiego zgiełku. Jednym z głównych punktów atrakcyjności Manosque jest jego zabytkowe stare miasto, z wąskimi uliczkami, kolorowymi domami i tradycyjną architekturą Prowansji. Ostatnim razem to tu była nasza baza noclegowa:)
Tym razem odwiedziliśmy także Awinion (Avignon, ponad 91 tys. mieszkańców) to dawna siedziba papieży, a świetnie zachowany pałac papieski jest jedną z najczęściej odwiedzanych atrakcji we Francji. Miasto przyciąga też fanów piosenki o moście, miłośników teatru oraz prowansalskich klimatów. Życie w Awinion toczyło się od dawien dawna. W starożytności była w tym miejscu celtycka osada, którą Rzymianie przejęli i nazwali Avenio, co mogło oznaczać „władcy rzeki” lub „miasto silnego wiatru”. W średniowieczu miasto często zmieniało władców, a od XIV do XVIII w. należało do papieży, w czasie pontyfikatów: Klemensa V, Jana XXII, Benedykta XII, Klemensa VI, Innocentego VI, Urbana V i Grzegorza XI. W mieście rezydowali także antypapieże Klemens VII i Benedykt XIII.
Pałac papieski w Awinionie (Palais des Papes) to największy gotycki zamek w Europie (XIV w.) To tak naprawdę kompleks budynków, w którego skład wchodzi przede wszystkim Stary Pałac i Nowy Pałac, a także Mały Pałac (siedziba kardynałów) i katedra Notre Dame des Doms, w której pochowano papieży Jana XXII i Benedykta XII. Tuż obok katedry znajduje się wejście na wzgórze Rocher des Doms, z którego roztacza się ładny widok na Rodan, papieskie winnice w Châteauneuf-du-Pape i najwyższą górę Prowansji Mont Ventoux.
Wszystkie ciekawe miejsca w Awinion kryją się za murami z XIV w., które otaczają Stare Miasto. Mają one 4,3 km długości, a w ich ciągu stoi 39 baszt. Teren otoczony murami jest dość duży, ale warto po nim pospacerować i oddalić się na wschód od pałacu. Dzięki temu odkryjemy wiele uroczych placów, zaułków, a nawet kanałów.
To tyle z Prowansji:) Ruszamy w stronę Hiszpanii.
Pozdrawiamy:)))









































Dzień dobry, oglądam tu piękne zdjęcia i czytam ciekawostki, ale dopiero teraz komentuję :) Brzmi to jak idealna wycieczka, która pozwala złapać dystans i napawać się otaczającą przyrodą i zwykłym odpoczynkiem. Pozdrowienia serdeczne!
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia... Fiolet lawendy, złoto słońca i smak oliwy. Prowansja zostaje w sercu na zawsze. A z taką różnorodnością krajobrazów Prowansja powinna mieć swój własny paszport turystyczny😉 Mam szczęście mieć znajomych w Antibes i Saint Raphaël. Dzięki nim region staje się bliższy i bardziej magiczny. Mieliście wspaniałe wakacje! Czekam teraz na relację z Hiszpanii.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy Was serdecznie z Puszkiem i pytamy jak się miewa koteczka?”
Przepiękna kraina! Lawendowe pola czy też urokliwe zakątki zwiedzanych miejscowości stanowią idealną zachętę by odwiedzić te miejsca :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Co post, to ciekawsze informacje i piękniejsze kadry, a kolory lawendowych pól, to bajka!
OdpowiedzUsuńTakie zwiedzanie, to rozumiem, moje klimaty!
Przepiękne zdjęcia. Kocham fiolet, lawendę. Naprawdę tam bajkowo. Lubię też klimatyczne uliczki, klimatyczne miasta, czułabym się tam dobrze. Zresztą sam ten post powoduje, że czuję się miło, dziękuję za to. Niech Hiszpania też ucieszy Was na całego. Pozdrawiam serdecznie. <3
OdpowiedzUsuńPrzepiękne krajobrazy i miasta z historią! Nie znam i pewnie już nie poznam. Oglądać przyjemnie. Ale przeżyć całą sobą, to coś znacznie bogatszego. Dobrze, że wcześnie zaczęliście zwiedzać świat. Jeszcze wiele pięknych miejsc przed Wami! I czekam na wrażenia z Hiszpanii ! Uściski!
OdpowiedzUsuńDzień dobry Jolu
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością powędrowałam z Tobą tymi wakacyjnymi ścieżkami. Nic tylko pozazdrościć tych pięknych, ciekawych miejsc.
Zaraz po angielskich wrzosowiskach, najchętniej zanurzyłabym się właśnie w tych lawendowych w Prowansji
Życzę udanej końcówki wakacji
Pozdrawiam serdecznie
Ależ tam jest ślicznie. Te pola pełne lawendy przyciągają wzrok. A jaki musi rozciągać się tam zapach. Już sobie to wyobrażam. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń