art by JB

Moja art strona - zapraszam - art by JB

środa, 28 sierpnia 2024

Zioło na sierpień - lawenda

 


Sezon na zioła trwa. Zastanawiałam się jakie zioło wybrać w miesiącu sierpniu. Wybór olbrzymi, jednakże pod wpływem wakacyjnych wyjazdów i odwiedzin lawendowych pól jest to lawenda. Okazuje się, że wcale nie trzeba jechać do Prowansji, żeby zachwycać się tym pięknym i wonnym zielem. W Polsce jest coraz więcej lawendowych pól, farm. Nawet w mojej malutkiej miejscowości jest jedno. Będąc nad morzem natrafiłam na ogłoszenie: „Dni Lawendy”  - Plantacja Legalnego Zioła.

Plantacja Legalnego Zioła znajduje się  w miejscowości Kodrąbek. Uprawia się tam  oczywiście lawendę. Plantację można zwiedzać  w terminie od połowy czerwca do połowy/ końca sierpnia.  Możliwe jest spacerowanie między lawendą, spędzenie  czasu na trawie, kocu, obserwacja owadów. Można robić zdjęcia. Gospodarze umożliwiają również zorganizowanie płatnych sesji zdjęciowych, wynajem pola lub części sektora po omówieniu warunków w rozmowie telefonicznej. 






Drugie piękne lawendowe miejsce jest bardzo blisko mojego miejsca zamieszkanie. Lawenda na Uboczu – piękne miejsce na Dolnym Śląsku. Ogród powstał w 2009 roku z miłości do piękna i zapachu lawendy. Znajdziemy w nim około 50 odmian lawendy pochodzących z różnych części Europy. Pierwsze lawendy były hodowane z nasion. Była to lawenda wąskolistna. Kolejne, inne odmiany, pochodzące z wypraw po Europie były dosadzane. Różnorodność odmian sprawia, że ogród jest bardzo kolorowy podczas kwitnięcia roślin. Każda odmiana ma inny kolor i zapach.




Lawenda na Uboczu cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród turystów Dolnego Śląska. Klimatyczne miejsce zachęca do odwiedzin widokami, zapachami i możliwością podziwiania otoczenia przy kawie i apetycznych słodkościach.

Zatem zioło na sierpień to lawenda.

Lawenda kojarzy się głównie z niezwykle pięknym zapachem, który zawdzięcza olejkom eterycznym z grupy terpenów. Już w czasach rzymskich ceniono jej właściwości uspokajające, rozgrzewające i poprawiające trawienie. Szczególne właściwości lecznicze ma olejek lawendowy, który można stosować wewnętrznie i jak i zewnętrznie.

Olejek lawendowy ma zdolność do leczenia zakażeń gronkowcem i  wywołanych przez grzyby. Badania wykazały, że olejek lawendowy jest skuteczny nawet w przypadku opornego na metycylinę szczególnie niebezpiecznego gronkowca MRSA . Unikalną zaletą jest to że hamuje rozwój patogenów, jednocześnie nie niszcząc flory bakteryjnej jelit. Naukowcy wciąż badają, w jaki sposób lawenda rozróżnia te dwa rodzaje bakterii.

Czysty olejek lawendowy jest najbardziej łagodny wśród olejków eterycznych, a jednocześnie najsilniej działający. Ma on złożoną strukturę chemiczną i zawiera 150 aktywnych składników, co wyjaśnia jego skuteczność. Ma działanie przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne, przeciwdepresyjne, antyseptyczne, antybakteryjne, przeciwbakteryjne, przeciwskurczowe, przeciwbólowe, odtruwa i uspokaja.

Olejek lawendowy - przykłady zastosowania:

Na problemy z cerą jako dodatek do toników, balsamów , kremów, maseczek w przypadku stanów zapalnych, trądziku, opryszczki, zmarszczek

Można dodawać kilka kropel do kąpieli w przypadku  podrażnień i stanów zapalnych skóry, łuszczycy, egzemie, oparzeniach, stanach grzybiczych i do szamponów w przypadku problemów z włosami, łysieniem, wypadaniem włosów, łupieżem, grzybicą

Do inhalacji – przeziębienie, zapalenie oskrzeli, grypa, zapalenie zatok, infekcje

Bezsenność – zakroplić kilka kropli na poduszkę lub rozpylić za pomocą dyfuzora lub aromatycznego kominka w sypialni

Serce – nerwica serca, kołatanie, stany lękowe  – dodać 4 krople do  gorącej wody i spokojnie wdychac przez kilkanaście minut

Bóle głowy – wmasować w skronie.  Bóle mięśni, stawów, artretyzm, reumatyzm – wykonać masaże z dodatkiem olejku

Dla maluchów – olejek dodany do kąpieli  uspakaja, 1-2 krople dodane na poduszkę lub piżamkę uspokoją i ukoją do snu

Nerwica, nadpobudliwość, depresja, wyczerpanie nerwowe – pić herbatki ziołowe z dodatkiem lawendy, dodawać kilka kropli do kąpieli – wspaniale relaksuje, odpręża i uspakaja. Działanie uspokajające ma także wdychanie olejku – można rozpylić w domu dyfuzorem, skroplić pościel lub ubrania.

 Lawenda lekarska [Lavandula] zawsze była ceniona za wyjątkowy aromat. Niezbyt wiele jest w naturze zapachów, które wywołują uczucie czystości, świeżości, orzeźwienia. Lawenda jest jednym z nich.

Długo wierzono, że roślina pochodzi z biblijnego raju i przypisywano jej wyjątkowe właściwości. Mawiano, że wprowadza świeżość i harmonię. Potrafi zażegnywać konflikty, łagodzić agresje i przyciągać pozytywne energie.

W dawnych czasach dym ze spalania lawendy traktowano jak kadzidło. Odstraszał owady i zapobiegał rozprzestrzenianiu się zarazy.  Rzymianie uwielbiali pachnące, relaksujące kąpiele z lawendą. Stąd wywodzi się łacińska nazwa lavare co znaczy myć się. Roślinę rozpowszechnili po Europie mnisi, którzy szybko odkryli zdrowotne właściwości.

Lawenda uspakaja pracę serca, zmniejsza napięcie nerwowe, lęk i strach. Pomaga  w bezsenności spowodowanej stresem emocjonalnym i nadmiernym pobudzeniem.

Zbawiennie wpływa na układ nerwowy, żołądek i przewód pokarmowy działając rozkurczowo i przeciwbólowo. Ulgę przynosi przy skurczach, kolkach, wzdęciach, bólach,  napięciem jelit powiązanym z lękiem. Poprawia trawienie, reguluje czynności wątroby, sprzyja wydzielaniu soków trawiennych.

Przydatna przy infekcjach dróg oddechowych, zapaleniu krtani, gardła, kaszlu, przeziębieniach, astmie.  Zmniejsza przekrwienie tkanek i działa wykrztuśnie. Poprawia odporność

Obok szałwii lawenda jest jedyną rośliną, która pomaga w nocnych potach.

Herbatka z lawendy: Łyżkę kwiatu lawendy zalewamy szklanką wrzątku . Parzymy pod przykryciem kwadrans. Pije się 2 razy dziennie 1/2 szklanki przy problemach z układem nerwowym i trawiennym. Można połączyć w równych proporcjach z szałwią.

 Gorzka, chłodząca, osuszająca herbatka uspakaja. Działa  rozkurczowo, przeciwdepresyjnie, przeciwbólowo i antyseptycznie. Pomaga przy bólach głowy, brzucha,  wzdęciach, zaburzeniach trawienia na tle nerwowym. Hamuje nadmierny przerost flory bakteryjnej, zmniejsza fermentację w jelitach.

Z miłości do lawendy dwa razy odwiedziłam Prowansję i jako bazę noclegową mogę polecić przepiękne miasteczko Manosque – urocze i romantyczne. W obrębie starego miasta stoi kościół Zbawiciela Eglise Saint-Sauveur) z przełomu XIII i XIV w. W jego wnętrzu znajdują się barokowe organy z pierwszej połowy XVII w.  Miłośnicy zwiedzania świątyń mogą też odwiedzić kościół Maryi Panny pochodzący nawet z X w., a może i wcześniejszego okresu (Eglise Notre-Dame de Romigier). W mieście urodził się, żył i zmarł francuski pisarz Jean Giono (1895-1970), który wychwalał prowansalskie pejzaże.







Muszę także wspomnieć o Valensole.  To nie tylko rozległe lawendowe pola.  To także piękna, położona na wzgórzu, średniowieczna wioska z typowo prowansalską zabudową. Słynie z corocznego Festiwalu Lawendy (fr. Fête de la Lavande),  który przyciąga do miasta tłumy turystów z całego świata! Centrum miasteczka jest niewielkie, ale przepiękne i pełne wesołych akcentów. Na Rynku Głównym znajduje się fontanna, kilka sklepów z pamiątkami, bary i restauracje. Główną atrakcją jest jednak Muzeum Lawendy (fr. Musée de la Lavande). 




Tu po prawej stronie piliśmy pyszną kawusię:)





Ja robię wianki z lawendy, bukiety, woreczki z suszem - które przepięknie pachną. Dodaję także do ziołowych herbatek. Stosuję również do produkcji swoich kosmetyków: hydrolaty, maści, kremy. Zrobiłam też tinkturę oraz ocet. 

Mam nadzieję, że nie tylko ja lubię lawendę:)

sobota, 27 lipca 2024

Zioło na lipiec - wrotycz


 Wrotycz pospolity

Wrotycz pospolity [Tanacetum vulgare] jest wyrastającą na ponad metr, wieloletnią rośliną z astrowatych. Ma sztywne, kanciaste łodygi i ząbkowane liście przypominające paprocie. Pierzaste liście dzikiego wrotyczu wyglądają pięknie gdy rosną na wilgotnym podłożu. Wydzielają silniejszy, orzeźwiający zapach  niż ich kuzyni rosnący w ogrodach. Występuje praktycznie wszędzie. Na nieużytkach, łąkach, pastwiskach, obrzeżach pól i lasów. Dawniej ceniony jako przyprawa i lecznicze zioło. Dziś w większości traktowany jak pospolity chwast.

W XV wieku chrześcijanie rozpoczynali posiłki od szczypty  gorzkiego wrotyczu, na pamiątkę gorzkich ziół spożywanych podczas paschy.  Ciasta wielkanocne wypiekane z młodych liści wrotyczu, miały oczyszczać humory po nadmiarze strączków i solonych ryb w okresie Wielkiego Postu. Wysoko ceniono herbatki i potrawy z wrotyczem. Niektórzy twierdzili, że ta „balsamiczna roślina” zastąpi gałkę muszkatołową i cynamon.

Żółtopomarańczowe, spłaszczone kwiaty rozrastają się w formie baldachów. Roślinę wyróżnia silny, rześki kamforowy aromat  z nutką rozmarynu. Główki kwiatowe są bardzo trwałe, wiele miesięcy nie tracą barwy i formy. Wydają się wieczne, stąd nazwa botaniczna od greckiego athanaton – nieśmiertelny. Ja używam je także do wianków:)

Roślina kwitnie od czerwca do września, powinno się zebrać najpóźniej do sierpnia. Surowcem zielarskim są ziele, kwiat, liście i owoce. Liście, ziele zbiera się przed kwitnieniem i w trakcie, owoce w porze dojrzewania.



W ogrodach antycznej Grecji uprawiano wrotycz  jako surowiec na lekarstwa i barwnik do tkanin. Roślinę doceniali Rzymianie i kultury wschodu. Nie mogło zabraknąć wrotyczu w ogrodach ziołowych Karola Wielkiego i przy klasztorach benedyktynów. Tradycyjnie stosowano w leczeniu gorączki, owrzodzeń, reumatyzmu, dolegliwości trawiennych i pasożytów jelitowych.

W średniowieczu roślina urosła do rangi panaceum na prawie każdą dolegliwość. Od histerii, bólów, gorączki po dnę moczanową i bezpłodność kobiet.  Wierzono, że liście wrotyczu wkładane do butów leczą bóle reumatyczne. Ususzone  ziele rozsypywano w izbach, umieszczano w pościeli do odstraszania wszy i insektów.  Sproszkowanym nacierano surowe mięso by muchy go nie tykały. Miksturami leczono wysypki skórne, brodawki, zwichnięcia, obrzęki.

Gorzki smak wrotyczu  stymuluje ruch, przepływ, usuwa zastoje. Usuwa nadmiar wilgoci, toksyczne gorąco. Mocno stymuluje produkcję soków trawiennych:  żołądkowych, wątrobowych, trzustkowych.  Tonizuje układ pokarmowy, krew i rozpuszcza wszystko, co niepotrzebne.

TCM (Tradycyjna Chińska medycyna) wykorzystuje wrotycz w zaburzeniach trawienia spowodowanych nadmiarem wilgoci jak wzdęcia, gazy, nudności, na reumatyzm, dnę moczanową. Miejscowo na obrzęki, stłuczenia .  Ajurweda uznaje za zioło chłodzące, usuwające ogniska zapalne. Wykorzystuje w  odżywkach do skóry, na wysypki, przebarwienia. Wewnętrznie jako tonik trawienny, przeciwpasożytniczy, stymulujący przepływ krwi.

Według standardów współczesnej medycyny wrotycz nie jest uznawany za użyteczne zioło, nie został mimo to całkowicie odrzucony. W wielu miejscach na świecie nadal stosuje się w stanach gorączkowych, przy żółtaczce i na pasożyty. Wrotycz zwiera tujon, w dużych dawkach toksycznych. Należy stosować rozważnie. Przedawkowanie może wywołać halucynacje, kołatanie serca, silne biegunki, krew w moczu.

Ziele jest bogate w aromatyczne olejki lotne, zawiera alkaloidy, flawonoidy, kwas jabłkowy, winowy, walerianowy. Działanie: przeciwpasożytnicze, przeciwzapalne, odkażające, przeciwbólowe, rozkurczowe, wiatropędne, żółciopędne, moczopędne, przeciwobrzękowe, antyalergiczne, uspokajające.



Wrotycz jest alternatywą dla sterydowych i niesterydowych leków przeciwzapalnych.  Hamuje odczyny zapalne. Zapobiega zastojom krwi, odkładaniu blaszek miażdżycowych w tętnicach i powstawaniu zakrzepów. Tonizuje układ trawienny.

Wewnętrznie stosuje się w zaburzeniach układu pokarmowego, dla ogólnej poprawy trawienia i pobudzenia apetytu. Ze wskazaniem na zastój w jelitach, przy wzdęciach, skurczach, niestrawności. W leczeniu wrzodów żołądka, problemach z wątrobą i pęcherzykiem żółciowym. Przy chorobach autoimmunologicznych: łuszczyca, toczeń, alergie, reumatoidalne zapalenie stawów.

Ja używam wrotycz także do suchych bukietów.

środa, 26 czerwca 2024

Zioło na czerwiec - dziurawiec


 Dziurawiec – świętojańskie ziele na depresję, smutek, trawienie

Dziurawiec zwyczajny [Hypericum perforatum] to świętojańskie ziele, bo zbierano i suszono je na świętego Jana. Dziurawiec lubi słońce, światło. Rośnie w miejscach nasłonecznionych: łąkach, pastwiskach,  brzegach rzek i jezior. Wytwarza żółtozłote kwiaty i jest mocno aromatyczna. Latem zbieramy część naziemną ścinając na wysokości 15-20 cm. Zakwita tuż przed letnim przesileniem. Według tradycji najlepszy dzień na zbiory to 24 czerwca. Wtedy roślina kumuluje najwięcej światła i ma najwięcej mocy.

Kiedyś zasuszony wiecheć sprawiał, że radośniej spoglądano na świat. W wielu kulturach suche bukiety dziurawca wieszano nad obrazami bogów i świętych by oddalić złe moce. Z owej tradycji wywodzi się botaniczna nazwa Hypericum od greckiego [hyper] ponad i [icum] ikona, obraz.

Polska nazwa dziurawiec wzięła się od charakterystycznego wyglądu rośliny. Patrząc pod światło na listkach i kwiatkach możemy dostrzec prześwitujące punkciki.

W rzeczywistości widoczne”dziurki”są malutkimi zbiorniczkami olejków eterycznych, o delikatnym, balsamicznym zapachu. Ulatniając się wprawiają nas w dobry nastrój.

Niegdyś wierzono, że kilka płatków dziurawca noszone przy sobie ochroni przed złem. Dziś wiadomo, że chodziło o lęki i depresje. Bo dziurawiec jest lepszy niż prozac, co udowodniła to współczesna nauka.

Ziele dziurawca ma wpływ na układ nerwowy. Uspokaja umysł i naturalnie przywraca mózg na właściwe tory. Tradycyjnie kwiaty i ziele stosowano do usuwania nadmiaru wilgoci, śluzu, flegmy i łagodzenia zmęczenia z obolałych mięśni i problemów skórnych.

Dziurawiec jest znany ludzkości jako roślina lecznicza od tysięcy lat. Wszyscy legendarni zielarze i medycy od czasów antycznych cenili moc ziela.  Dioskurides, Hipokrates, Awicenna, Szymon Syreniusz, św. Hildegarda zachwycali się jego mocą. Paracelsus w swoim zielniku opisywał:

  „Własności leczniczych ziela nie da się wprost opisać. Nie ma lekarstwa, które by z takim powodzeniem można stosować w różnego rodzaju przypadłościach jak dziurawiec.”

Ks Kneipp polecał na wątrobę:

„ To ziele wywiera wielki wpływ na wątrobę, a herbata jest znakomitem dla niej lekarstwem. Skutki lecznicze można widzieć w moczu, w którym całe kosmyki pływają materyj chorobotwórczych. Bóle głowy pochodzące z wodnistych cieczy albo gniecenie w żołądku, małe zaflegmienie piersi i płuc leczy odwar dziurawca bardzo szybko.”

 


Chyba żadna inna roślina nie została tak dokładnie przebadana pod kątem przydatności w zwalczaniu stanów depresyjnych. Przeprowadzono dziesiątki badań klinicznych głównie w Niemczech i USA.  Analizy wykazały , że dziurawiec jest bardziej skuteczny niż antydepresanty i nie powoduje skutków ubocznych.

 


Dziurawiec był i jest uznawany za lek uniwersalny o wszechstronnym działaniu. We współczesnym lecznictwie znajduje szerokie zastosowanie ze względu na bogaty i różnorodny skład substancji chemicznych i wielokierunkowe działanie na organizm.

 


    Dziurawiec wzmacnia system nerwowy

    Poprawia nastrój, łagodzi stres, lęki, smutki, melancholię

    Skuteczny na jesienną, zimową chandrę

    Depresje wynikające z niedoboru światła słonecznego i obniżonej produkcji serotoniny

    Zbawiennie działa na błony śluzowe przewodu pokarmowego

    Pomaga w stanach zapalnych i skurczowych dróg żółciowych, kamicy żółciowej i nerkowej

    Pobudza pracę żołądka, wzmacnia wątrobę i trzustkę

    Leczy stany zapalne i zaburzenia czynności przewodu pokarmowego

    Ma właściwości przeciwzapalne, przeciwwirusowe, przeciwbólowe, tonizujące

    Hamuje wzrost gronkowca złocistego

    Korzystnie wpływa na macicę i zaburzenia miesiączkowania

    Zewnętrznie  łagodzi stany zapalne skóry

 

 


Na trawienie działa każda forma przetworzonego zioła. Przy stanach depresyjnych skuteczniejsze są wyciągi alkoholowe. Związki wzmacniające układ nerwowy słabo rozpuszczają się w wodzie.

 

Dziurawiec i słońce:

Uczulająca na światło hiperycyna nie rozpuszcza się w wodzie. Po wypiciu wyciągu wodnego możemy bez obaw korzystać ze słońca w granicach rozsądku. Alkoholowe wyciągi stosuje się od września do kwietnia bądź ogranicza ekspozycję na słońce, bo może skończyć się przebarwieniami skóry.

 


Dziurawiec kwitnie od połowy czerwca do września.  Ziele zbieramy, gdy część roślin w pełni kwitnie a reszta jest w pąkach kwiatowych. 24 czerwca świętego Jana to najdłuższy dzień w roku – czas światła. Dziurawiec jest symbolem, nośnikiem światła, które może pokonać największe ciemności depresji.

Znajomi zielarze mówili mi, że zawsze na swoich ścieżkach znajdujemy zioła, które akurat są nam potrzebne. W zeszłym roku musiałam się sporo naszukać dziurawca a w tym widzę go na każdym kroku:)) Nawet w moim ogrodzie:)) Czyżbym go potrzebowała? Profilaktycznie nazbierałam dość sporo – pięknie się suszy. Nastawiłam też oliwę dziurawcową i mam zamiar zrobić jeszcze tinkturę i ocet. O octach napiszę kiedyś więcej, można je robić prawie ze wszystkiego i mają niezwykłe właściwości zdrowotne.

czwartek, 30 maja 2024

Złote miasto..


 Tym razem zapraszam do mojego miasteczka, do Złotoryi. Śmiało mówię „mojego” mimo, że mieszkam niecałe 10 minut drogi stąd. Ale to w Złotoryi chodziłam do szkoły, tutaj są wszystkie potrzebne urzędy, przychodnie lekarskie, tu robię zakupy, spotykam się z przyjaciółmi, tu pracuję..

 Złotoryja to kilkunastotysięczne miasto położone malowniczo nad Kaczawą na pograniczu falistej równiny i pagórkowatego Pogórza Kaczawskiego, znaczonego stożkami  wygasłych wulkanów. Prawa miejskie nadał Złotoryi już w 1211 roku Henryk Brodaty. To najstarsza udokumentowana lokacja na ziemiach polskich, co pod względem prawnym, czyni Złotoryję najstarszym miastem Polski.

Z czego słynie Złotoryja? Oczywiście ze złota:) Kruszec ten występuje na tych ziemiach zarówno w postaci rudy, jak i samorodków niesionych przez rzekę Kaczawę. Drobne okruszki można odnaleźć pod dziś dzień, osoba płukająca złoto nie budzi tu sensacji. Pozostałością po wydobyciu w postaci rudy jest dzisiejsza Kopalnia Złota- Aurelia – udostępniona do zwiedzania około 100-metrowa sztolnia z XVII wieku. Nieopodal Rynku znajduje się także Muzeum Złota, zlokalizowane w klimatycznej, wolnostojącej kamienicy z połowy XVIII wieku. Zgromadzono tu wiele eksponatów związanych z wydobywaniem kruszcu oraz bogatą kolekcję minerałów z okolicznych rzek, gór i pagórków. Człowiek przebywał na tych terenach już w neolicie, są turównież ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Rozkwit miasta przypada na XII i XIII wiek, kiedy w okolicach Złotoryi najbardziej rozwinęło się wydobycie złota. W mieście, nazywanym niegdyś Aurum, wydobywano w tamtych czasach od 24 do 48 kg złotego kruszcu rocznie. Złotoryja stała się wtedy "polską stolicą złota". I choć opłacalność wydobycia szybko się skończyła, to kruszcu poszukiwano jeszcze w XVII-XVIII wieku, a współcześnie górnicze tradycje miasta kultywuje Polskie Bractwo Kopaczy Złota. Dlatego właśnie każdego roku, w ostatni tydzień maja, w Złotoryi organizowane są  Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w Płukaniu Złota. Kilka razy Złotoryja była gospodarzem Mistrzostw Świata w Płukaniu Złota.  W tym czasie do miasta zjeżdżają się tysiące zawodników i fanów z różnych części naszego globu.

Kopalnia złota Aurelia

Muzeum Złota

Kolejne atrakcje miasta to liczne obiekty historyczne min.: wydłużony Rynek, rozdzielony blokiem ratuszowym na dwie części, Fontanna Delfina z 1604 r. na Rynku Górnym, neorenesansowy ratusz z lat 1843–52, zabytkowe kamienice w Rynku, tzw. Dom Burmistrza przy ul. Konopnickiej z 1735 r., z ozdobnym barokowym portalem, wspomniane Muzeum Złota, Baszta Kowalska – jedyna ocalała ze średniowiecznych obwarowań miasta, o wysokości 22,5 m, fragmenty murów miejskich. W północno-zachodnim zboczu Góry Mikołaja udostępniona do zwiedzania jest wspomniana wyżej Kopalnia Złota „Aurelia”. Posiada ona jeden główny korytarz z krótkimi korytarzykami bocznymi, o całkowitej długości około 100 m. W rzeczywistości nie miała nic wspólnego z wydobyciem złota, tylko z poszukiwaniami kruszców. Najstarsze części pochodzą z XVII w., boczne chodniki były kute w XX w.

W Złotoryi znajduje się także  kilka zabytkowych obiektów sakralnych. Najcenniejszym jest kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny, opodal Rynku. Jest dużą trójnawową budowlą, z dwiema wieżami w przeciwległych częściach budowli, o długości blisko 50 m i wysokości nawy głównej 14,6 m. Budowę kościoła rozpoczęto w 1. połowie XIII w. i z tego okresu pochodzą prezbiterium i nawa poprzeczna, wzniesione w stylu romańskim. Od 2. połowy XIII w. aż do XVIII w. opiekę nad kościołem sprawował zakon joannitów.

Drugim obiektem sakralnym w obrębie średniowiecznego centrum jest barokowy kościół św. Jadwigi, z zabudowaniami dawnego klasztoru franciszkanów. Przed kościołem stoi figura św. Jana Nepomucena z 1732 r. oraz gotycka, bogato dekorowana kapliczka słupowa. Na Górze Mikołaja, na północ od starego miasta, stoi kościół św. Mikołaja, w obecnej postaci pochodzący z XIV w.

Miasto jest dobrą bazą wypadową w Góry i Pogórze Kaczawskie, są tu trasy rowerowe (Złoty Szlak Rowerowy) czy nordic walking (w sierpniu organizowane są tu Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Nordic Walking).

Park linowy nad zalewem

Zalew na rzece Kaczawie



Baszta Kowalska

Moja szkoła :) Liceum Ogólnokształcące


Będąc w okolicy warto zajechać do Złotoryi.



czwartek, 23 maja 2024

Zioło na maj - glistnik jaskółcze ziele

 


Glistnik [Chelidonium majus] jaskółcze ziele nazwane zostało przez średniowiecznych alchemików darem niebios coeli donum.

Jaskółcze ziele można spotkać wszędzie.  Porasta łąki, brzegi stawów, jezior, parki, polany leśne, wysypiska. Jest niewielką roślinką dorastającą do 60 cm o wysokiej łodydze i żółtych kwiatuszkach. Listki karbowane, podzielone na odcinki podobne do dębowych. Jest łatwe do rozpoznania – łodyga wydziela charakterystyczny jaskrawożółty sok, który skutecznie usuwa kurzajki, brodawki.

Od wieków ludzkość wiedziała jaką moc kryje w sobie drobniutka roślinka o wyjątkowo skutecznym, wszechstronnym działaniu. Pierwsze wzmianki o właściwościach glistnika opisane są na Papirusie Eberes sprzed 3500 lat.

W dawnej Polsce roślina cieszyła się dużym poważaniem o czym świadczy nazewnictwo w starych księgach zielarskich: łaska pana Boga, złoty korzeń, Boży dar, krwawe ziele, oczne ziele. Ludowa nazwa jaskółcze ziele nawiązuje do jaskółek – roślina kwitnie od ich przylotu do odlotu.

Wraz z rozwojem przemysłu farmaceutycznego zaczęto glistnik potępiać, uważać za trujący chwast by odwieść społeczeństwo od stosowania skutecznych ziół.



Ja dopiero od pewnego czasu poznaję dobroczynne działanie tej roślinki.

Jaskółcze ziele jest szeroko stosowane w ukraińskiej medycynie ludowej - usuwa z organizmu nagromadzone złogi, toksyny, stare komórki robiąc miejsce dla nowych.

Wielkim zwolennikiem ziela jest znany akademik Borys Bołotow: fizyk, chemik, biolog i wynalazca. Niemal całe  życie poświęcił na badania naukowe. Ma na koncie ponad 150 wynalazków i kilkanaście książek. Jest znakomitym obserwatorem rozumiejącym prawa, którymi rządzi się natura. Bołotow twierdzi, że każdy człowiek może wyleczyć się z najcięższych chorób.  Jego teoria sprawdzona w praktyce opiera się na odbudowie płynnych środowisk organizmu, jako ośrodka łączności pomiędzy mózgiem a resztą ciała. Pomagają w tym proste środki, które usuwają nagromadzone złogi i toksyny, odbudowują florę bakteryjną, usuwają stare komórki robiąc miejsce dla nowych.

Jednym z prostych skutecznych środków jest sfermentowany napój na bazie glistnika. Na stronach rosyjskojęzycznych można znaleźć świadectwa od osób, którym prosta mikstura pomogła pozbyć się ciężkich chorób.

Kwas Bołotowa z glistnikiem przepis:

2,5-3 litry przegotowanej wody schłodzonej do temperatury pokojowej

szklanka cukru

łyżka kwaśnej prawdziwej śmietany wiejskiej

szklanka świeżego lub suszonego ziela glistnika

Sposób wykonania:

Do dużego czystego słoika wrzucić cukier i łyżkę śmietany

wlać wodę,  rozpuścić je mieszając,

rozdrobnione ziele glistnika umieścić w woreczku z  uprzednio wygotowanej gazy.

Do zawiniątka włożyć obciążenie by po włożeniu do słoika opadło na dno.

Słoik przykryć gazą złożoną w 2-3 warstwy

Nałożyć gumkę i odstawić w ciepłe ciemne miejsce na 2-3 tygodnie.

W międzyczasie zaglądać do słoika, zbierać tworzący się jasny kożuszek.

Do obciążenia nie nadają się metalowe przedmioty. Może to być kamień, szkło, porcelana. Bołotow poleca czarny krzemień jako dodatkowe źródło kwasu krzemowego.

Po 3 tygodniach fermentacja jest zakończona i kwas Bołotowa jest gotowy.  Dobrze sfermentowany napój ma jasnożółty kolor, owocowy zapach. Kwaśno owocowy przyjemny smak z lekką nutą goryczki,  jest odświeżający, lekko gazowany przypominający Fantę.



Korzyści z kuracji kwasem Bołotowa

Nie sposób wymienić wszystkich. Dzięki glistnikowi w sfermentowanym napoju pozostają najsilniejsze pałeczki kwasu mlekowego. Enzymy glistnika ułatwiają wydalanie soli i chlorków metali ciężkich. Glistnik jaskółcze ziele jest ziołem o  wyjątkowo skutecznym i silnym działaniu.

Kwas Bołotowa doskonale oczyszcza przewód pokarmowy, układ oddechowy, rozrodczy i drogi moczowe.

Pod wpływem kuracji następuje szybsza wymiana komórek, w miejsce starych powstają nowe-zdrowe.

Organizm się odmładza i regeneruje.

Poprawia się praca układu pokarmowego, ustępują zaparcia, odbudowuje flora bakteryjna.

Zmiany widać po znacznie lepszym stanie skóry i zwiększonej odporności.

Ustępuje katar, kaszel, przewlekłe stany zapalne zatok, oskrzeli.

Obserwuje się poprawę przy chorobach dróg moczowych, ginekologicznych, układu krążenia.

Powraca dobre samopoczucie.

Poza tym jaskółcze ziele ma działanie:

oczyszczające krew, krwiotwórcze, antybakteryjne, grzybobójcze, przeciwirusowe, przeciwpasożytnicze, moczopędne, przeczyszczające, przeciwnowotworowe, rozkurczowe, przeciwbólowe, kojące, poprawia czynność wątroby i narządów jamy brzusznej

 Przetwory z jaskółczego ziela stosuje się w formie wyciągów wodnych, alkoholowych, octów, maści i soku.

Jaskółcze ziele ma bardzo silne działanie, należy stosować je z umiarem. Ważna jest jakość i świeżość surowca oraz odpowiednia dawka terapeutyczna do stosowania czasowego.



Nie chcę podawać gotowych przepisów do stosowania tej roślinki ale kwas Bołotowa mnie zaintrygował, chociaż nazwa kojarzyła mi się z czymś innym:)  

Chcę zwrócić uwagę na to, że  nie wszystkie chwasty to tylko chwasty. Większość z nich kryje w sobie wielką moc. Uczę się o nich bo lubię świat roślin i kiedy wiem o ich właściwościach inaczej na nie patrzę.