![]() |
| Mozela |
Wróciliśmy z wakacji:) Oczywiście po powrocie czekały na nas tzw sprawy bieżące typu koszenie trawy, robienie przetworów bo akurat dojrzały śliwki, jabłka papierówki itd:)
Ale gdy tylko przymknę oczy, ciągle jeszcze jestem tam.. Odwiedziliśmy miejsca, które już znamy, poznaliśmy nowe, było dużo atrakcji i wrażeń.
Byliśmy w Niemczech, Holandii, Luksemburgu, Francji i Hiszpanii. Pierwszy etap - Niemcy to odwiedziny u rodziny:) W tamtym rejonie – Nadrenia Palatynat bywamy często i doskonale znamy atrakcje tego pięknego regionu. Bliskość z Luksemburgiem sprawiła, że i to niewielkie państwo mogliśmy poznać. Mnie najbardziej urzeka Trier i Mozela z pięknymi miasteczkami, winnicami, zamkami na wzgórzach. Mozela to największy dopływ Renu, płynący przez Francję przedzierający się w dolnym biegu przez pasma wzgórz łupkowych. Rzeka tworzy serię potężnych meandrów i przejazd jej doliną jest fascynujący. Na niezwykle stromych brzegach rozciągają się winnice. Z doliny Mozeli pochodzi wiele słynnych gatunków win z Rieslingiem na czele. Jest to raj dla turystów - smakoszy, także miejscowa kuchnia wiele zawdzięcza bliskiemu sąsiedztwu Francji. Po drodze można napotkać liczne pozostałości z czasów rzymskich i mniej u nas znane a niezwykle malownicze średniowieczne zamki. Tym razem naszym celem nie było zwiedzanie, wspólnie z rodzinką wybraliśmy się do Maastricht w Holandii na koncert Andre Rieu – w ramach prezentu urodzinowego seniorki rodziny.
![]() |
| "Nasz" hotel |
Chociaż Maastricht to jedno z najstarszych holenderskich miast, niewiele ma wspólnego z typowym, niderlandzkim klimatem. Nie ma tu ani sieci kanałów, ani białych wiatraków, za to są ciekawe fortyfikacje, podziemne jaskinie i kościoły, które pełnią funkcję księgarni, sal wykładowych, a nawet hoteli.
![]() |
| To biblioteka w murach dawnego kościoła. |
Oprócz starożytnych murów i brukowanych uliczek Maastricht jest centrum działalności kulturalnej. Miejski plac Vrijthof, znany z corocznych koncertów André Rieu, otoczony jest historycznymi budynkami, tętniącymi życiem kawiarniami i muzeami, takimi jak Museum aan het Vrijthof prezentujące lokalną sztukę i historię.
Kolejnego dnia po koncercie pożegnaliśmy się z rodzinką i już we dwójkę ruszyliśmy w stronę Francji. Jechaliśmy przez Belgię, Luksemburg i dalej do Francji. Nie spieszyliśmy się i większość odcinków trasy pokonywaliśmy lokalnymi drogami. Naszym pierwszym przystankiem było Dijon. Bardzo zaskoczyło mnie to miasto – w pozytywnym znaczeniu:) Nie spodziewałam się, że będzie takie duże a jednocześnie piękne. Najpierw odszukaliśmy naszą kwaterę i tu kolejne zaskoczenie:) Początkowo nie mogliśmy odnaleźć budynku, nawigacja mówiła, że jesteśmy na miejscu a tam nic, tylko mur.. Gdy już trafiliśmy, powitał nas bardzo miły właściciel, pokazał nam nasze mieszkanko, starał się wytłumaczyć jak dojść do centrum (to tylko 20 minut piechotą), opowiadał o atrakcjach, o sowim szlaku. My nie znamy francuskiego, pan po angielsku słabiutko ale trochę na migi, trochę po angielsku i jakoś się zrozumieliśmy:) A zakoczył mnie ogródek tego pana: środek miasta a on miał ziemniaki, fasolę, cukinie i jeszcze kota:)) Gdy będziecie kiedyś w Dijon to polecam tę miejscówkę, świetnie nadaje się na dłuższy pobyt. Wszystkie rezerwacje (oprócz Holandii) robiliśmy przez Booking.com z możliwością bezpłatnej rezygnacji.
![]() |
| Tymi krętymi schodami do góry.. |
![]() |
| Kto by się spodziewał, że za tymi drzwiami w murze kryje się piękny ogródek i nasz pensjonat:) |
Dijon to jedno z tych miejsc na mapie Francji, które od razu urzeka swoją historyczną głębią i majestatycznym pięknem. Jest stolicą regionu Burgundii, a jego historia sięga czasów rzymskich. Jednak to średniowiecze nadało mu szczególny charakter – w tym okresie Dijon stało się siedzibą potężnych książąt Burgundii, którzy przez wieki rywalizowali z francuskimi monarchami o władzę i wpływy w Europie.
Dynastia burgundzka uczyniła z Dijon centrum polityczne, artystyczne i gospodarcze swojego księstwa. Miasto kwitło pod ich rządami – rozwijało się rzemiosło, handel, nauka, a także sztuka. Książęta byli znani z zamiłowania do architektury i mecenatu artystycznego. Dzięki nim Dijon stało się jednym z najważniejszych miast średniowiecznej Europy Zachodniej – rywalizowało z Paryżem, Awinionem czy Brukselą.
![]() |
| wizerunek wygłaskanej sowy:) |
To właśnie w Dijon, w XIV i XV wieku, powstały jedne z najpiękniejszych pałaców i świątyń gotyckich.
Spacerując po Dijon, można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się gdzieś w epoce gotyku i renesansu. Zachowały się tu całe kwartały miasta z oryginalną zabudową średniowieczną, co czyni Dijon jednym z najlepiej zachowanych miast historycznych we Francji. Ulice wyłożone są brukiem, budynki mają bogato rzeźbione fasady, a na każdym kroku można natrafić na elementy przypominające o dawnej świetności.
Najbardziej charakterystycznym i zarazem architektonicznym sercem miasta jest Pałac Książąt Burgundii. Monumentalny kompleks budynków – łączący styl gotycki, renesansowy i klasycystyczny – przez wieki był siedzibą książęcą, a dziś mieści się tu m.in. Muzeum Sztuk Pięknych, jeden z najstarszych i najbogatszych zbiorów we Francji. Warto wspiąć się na wieżę Filipa Dobrego, skąd rozpościera się zachwycający widok na dachy Dijon - my nie byliśmy..
Nieopodal pałacu znajduje się gotycki kościół Notre-Dame de Dijon, słynący z tajemniczej „sowy szczęścia”, której dotknięcie lewą ręką ma przynosić powodzenie. Fasada kościoła ozdobiona jest groteskowymi rzeźbami, a jego wnętrze kryje cenne ołtarze i witraże z różnych epok.
Nie da się mówić o Dijon bez wspomnienia jego najsłynniejszego produktu: musztardy dijon, która rozsławiła miasto na całym świecie. To właśnie tu, już w XIII wieku, rozpoczęto produkcję ostrej musztardy z dodatkiem białego wina, która z czasem stała się synonimem elegancji i wyrafinowania w kuchni francuskiej. W odróżnieniu od słodszych odmian znanych z Europy Środkowo-Wschodniej, musztarda z Dijon wyróżnia się wyrazistym, ostrym i lekko kwaskowatym smakiem, który świetnie komponuje się z mięsem, serami, warzywami i sosami.
Dijon to również brama do jednego z najsłynniejszych regionów winiarskich świata – Burgundii. Na południe od miasta rozciąga się Route des Grands Crus, malownicza trasa biegnąca przez winnice, które produkują jedne z najdroższych i najbardziej prestiżowych win.
Pożegnaliśmy Dijon i drogą wzdłuż winnic ruszyliśmy na południe w stronę słonecznej Prowansji:)


































Piękny ten początkowy etap Waszych wakacji. Maastricht zaskakuje. Pozytywnie. Dużo gotyckich zabytków! Ja bardzo lubię gotyk:)
OdpowiedzUsuńDijon, to już klejnot! Przepiękne miasto! ale faktycznie znałam tylko musztardę dijon i nic więcej o mieście nie wiedziałam. nawet nie potrafiłam umiescić go na mapie. Dzięki Tobie to się zmieniło. Mogę teraz prześledzić trasę Waszej podróży ;) Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. I perły Avinionu :) Uściski przesyłam!
Dziękuję Haniu i pozdrawiam serdecznie:)
UsuńOch, wyprawa życia!
OdpowiedzUsuńGdy przeczytałam o Maastricht, od razu skojarzenie z koncertami, jeśli byłaś, to zazdroszczę, my mamy koncerty na płytach.
Fajne te miejscówki noclegowe, czasami miłe niespodzianki mogą zaskoczyć w podróży, oby tych miłych było więcej!
Jakiś czas temu byliśmy w Krakowie na koncercie Andre Rieu. Są także kinowe przedstawienia z koncertów:) Serdecznie pozdrawiam:)
UsuńTwój opis to prawdziwa uczta – od aromatu rieslinga znad Mozeli, przez ostrość musztardy dijon, aż po wspomnienie prowansalskiego słońca.
OdpowiedzUsuńAż czuję zapach winnych wzgórz i mam ochotę na kulinarną wędrówkę tym szlakiem.
Czekam z ciekawością na Twoją relację z Prowansji – przez wiele lat byłam z nią związana „biznesowo”. I z Hiszpanii, w której mam dom więc to będą dla mnie szczególnie bliskie obrazy.
Pozdrawiam serdecznie.
Dziekuję i serdecznie pozdrawiam:)
UsuńNo proszę, kto by pomyślał, że Dijon to takie atrakcyjne turystycznie miasto :)
OdpowiedzUsuńBardzo podobają mi się zdjęcia
Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję bardzo i pozdrawiam także:)
Usuń